15 sierpnia 2012

,,Złodziej dłoni" J.T. Ellison - recenzja

Wydawnictwo: Harlequin Enterprises
Data wydania: 2010
Format : Książka
Ilość stron: 416
Półka: z biblioteki
Do kupienia: Merlin, Gandalf

 Policja i FBI zajmuje się tropieniem zabójcy, który upatruje sobie młode brunetki i je zabija. Jego znakiem rozpoznawczym jest porzucanie ich w jakimś gąszczu,a obok pozostawianie dłoni poprzedniej ofiary. Nikt nie może natrafić na trop mordercy, który najpierw gwałci, a potem zabija swoje kochanki. Przy każdej ofierze zostawia kartkę z kawałkiem wiersza, sprawa jakoś się łączy, lecz jest jeszcze za wcześnie na powiązanie szczegółów. Pewna dziennikarka też otrzymuje od nieznanego nadawcy te fragmenty listów. Wpada na pewien trop. Czy uda jej się uratować siostrę? Czy dzięki niej nie zginie już żadna niewinna dziewczyna?


Książkę pomimo tego, że jest dość długa czyta się w miarę szybko i z przyjemnością. Doskonale nada się dla wielbicieli powieści przygodowych, jest też lekkim kryminałem doskonałym na letnie popłudnie. Fabuła nie jest jednostajna, cały czas się coś dzieje. Przy tej książce nie możemy się nudzić. Plusem jest też to, że jest podzielona na rozdziały, akcja toczy się kilkuwątkowo. Mi osobiście książka bardzo się podoba tym bardziej, że nie można się domyślić, jak zakończy się śledztwo policyjne. Na prawdę warto ją przeczytać :)

Moja ocena : 9/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz