30 grudnia 2012

,,Tajemnice Lake Huron" Martin Cross - recenzja

Wydawnictwo: Poczytaj.to
Data wydania: ?
Format : E-book
Ilość stron: ?
Półka: posiadam
Do kupienia: Poczytaj.to


Martin Cross urodził się w roku śmierci ojca Pio. W dniu jego 44 urodzin kończy się kalendarz Majów. Na co dzień zajmuje się tymi, dla których nie ma nadziei. Babrze się w ludzkich nieszczęściach, popędach, namiętnościach, niemocach, beznadziejności. Trudno określić gdzie mieszka, skąd pochodzi i co robi. Jednak pisze o tym co przeżył, widział, doświadczył, o ludziach postawionych w sytuacji wyboru. W tym co pisze jest nadzieja – dla wszystkich, ukryta w nas samych.

Steven i Martin mieli bardzo ważne,a  zarazem strasznie trudne zadanie do wykonania. Udali się do lasu, aby poszukać dzikie zwierzę, które w nim mieszkało. Meżczyźni juz sami nie wiedzieli, czy podania Indian nie są prawdziwe. Nie byli zadowoleni z tego, że to im przypadło to zadanie. Jeden z nich dopiero niedawno rozpoczął swoją pracę, był nowy. Nie podejrzewali nawet, że gdzieś w krzakach bestai ich obserwuję, że czeka na ich ruch. Nie śniło im się to w najgorszych koszmarach...

Książka zainteresowała mnie ze względu na krótki opis, który przeczytałam. Na tym bym zakończyła moją fascynację tą pozycją.

Dzieło czyta się bardzo ciężko ze względu na strasznie ciężki język. Gatunek mi odpowiadał - thriller to coś , co lubię. Jednak ta pozycja jakoś nie przypadła mi do gustu. Nie jest zbyt gruba - to tylko 51 stron, jednak mimo wszystko miałam wielki kłopot z dobrnięciem do końca.

Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora, jednak już nigdy więcej nie sięgnę po żądną jego pozycję, jakoś mnie nie zachwycił jego kunszt pisarski i tematyka.

,, Tajemnice Lake Huron" to doskonała pozycja dla miłośników thrillerów.

Moja ocena : 5/10

Za egzemplarz książki dziękuję 


16 komentarzy:

  1. thileeeeeeeerów nie lubię ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię thrillery, a okładka jest wyjątkowo ładna, ale chyba na tym zakończę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Laski, wejdzie w treść nie jedzcie tylko okładki:)) warto

    OdpowiedzUsuń
  4. właśnie przeczytałem - świetna chociaż nie ma nic wspólnego z jedzeniem:) thriller erotyczny, mocne sceny - nie dla dzieci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to jest blog książkowo-kulinarny, że tak powiem i działa oddzielnie ;)

      Usuń
  5. Kruszynko,
    zachęcona Twym komentarzem, też się skusiłam na "Tajemnice Lake Huron" i całkowicie się nie zgadzam co do treści to opowieść o dwóch parach, erotyzm przeplata się , z czającym koło nich złem. Świetne i wciąga ... Z jednym zgadzam się z Tobą, język jest bardzo surowy... ale przy świetnej wciągającej akcji zapomniałam po kilku stronach. Ja, osobiście pooolecam! I jesli ktos lubi obyczajowe opowieści "Single" tego samego autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widocznie mamy inne upodobania, co do pozycji ;)

      Usuń
  6. Thrillery lubię ale ciężki język mnie odstrasza...

    OdpowiedzUsuń