sobota, 12 stycznia 2013

,,Dziewczynka, która widziała zbyt wiele" Małgorzata Warda - recenzja

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2012
Format : Książka
Ilość stron: 320
Półka: posiadam
Do kupienia: Gandalf , Mer
lin , Matras

Gdy przeglądałam blogi o tematyce książkowej co jakiś czas trafiałam na pozycję ,, Dziewczynka, która widziała zbyt wiele” Małgorzaty Wardy. Pisarki takich powieści, jak min. ,,Ominąć Paryż”, czy ,,Nikt nie widział, nikt nie słyszał” . Pragnęłam zagłębić się w lekturę, dlatego, gdy trafiła w moje ręce byłam zachwycona ! Nie od razu jednak przystąpiłam do czytania, czekałam na odpowiedni moment, który w końcu nadszedł…

Dwójka rodzeństwa. Ania i Aaron. Mają tylko siebie. Ich matka jest chora, po śmierci męża załamała się psychicznie. Dobra ciocia Gabi postanawia zająć się dzieciakami. Wszystko wygląda przykładnie, prawda?  A jednak tak nie jest. To, co ci bohaterowie przeżyli w jej domu, jakiego okrucieństwa doznali ze strony jej partnera Andrzeja, tego nie da się po prostu opisać słowami. Trzeba to przeczytać, zagłębić się w lekturę, która ostrzegam, że nie jest lekka i przyjemna.

Wybranek siostry ich zmarłego ojca, jako swoją ofiarę upatrzył sobie szczególnie Aarona. Na początku nie wiadomo właściwie dlaczego. Przecież to normalny chłopak, który za wszelką cenę stara się chronić ukochaną siostrę. Gdy jednak na jaw wychodzą kierujące nim pobudki już nie jest tak kolorowo. Nie zdradzę, co to takiego, jednak mogę powiedzieć, że ja byłam w szczerym szoku i wstrząsały mną sprzeczne uczucia, chociaż jestem bardzo wyrozumiała i tolerancyjna. No bo jak to tak można? W dodatku z własną ciotką?

Ania wolała trzymać się na uboczu, stroniła od kontaktu z rówieśnikami. Czytała książki na przerwach,  była nieco wyobcowana, ubierała się niemodnie. Nie raz stawała się obiektem kpin. Tylko jedna koleżanka starała się jej pomóc, jednak nasza bohaterka nie za bardzo tego chciała. Anusia to dorastająca nastolatka, której psychikę ukształtowały wydarzenia, które przeżyła w dzieciństwie i wczesnej młodości.

W powieści jest także matka dzieciaków, Cecylia Budzisz, która załamała się psychicznie po śmierci męża. Cały czas przyjmowała silne leki, jednak mimo wszystko kochała dzieci. Choroba zdominowała cały jej świat. Dopiero wezwanie na komisariat po tym, jak Ania wyznała, że została zgwałcona przez Aarona nią nieco wstrząsnęła…. W toku dochodzenia na światło dzienne wychodzą takie fakty, że nawet ja bym się ich nie spodziewała.

Pani Małgorzata Warda porusza w książce temat ciężki i należący do tabu w dzisiejszych czasach. Nie jest łatwo pisać o gwałcie, przemocy fizycznej i psychicznej w rodzinie, jednak uważam, że w jakimś stopniu jej się to udało. Pozycja ta, jak już wspomniałam nie należy do łatwych. Czytałam ją całą około tygodnia z przerwami, nie mogłam jakoś tak na raz jej ,,pochłonąć”.

Czytałam opinie, że to Aaron tak naprawdę skrzywdził Anię. Ja się z tym nie zgadzam. Ten chłopak był tak samo, jeśli jeszcze nie bardziej skrzywdzony przez życie i bliskich, niż jego siostra. Postanowił wyjechać z kraju, zerwać kontakty z przeszłością, jednak czy mu się to do końca udało?

Po ,,Dziewczynce, która widziała zbyt wiele” spodziewałam się czegoś innego, czegoś bardziej wstrząsającego. Nie mówię, że ta historia nie jest przerażająca w skutkach, jednak nie mogę porównać jej do innych pozycji, które czytałam na ten temat.  Na plus jednak dodam, że jak już zaczęłam czytać 2 połowę książki, to nie mogłam się od niej oderwać, byłam ciekawa, co tak naprawdę przydarzyło się Ani i jej bratu. Pozycja ta jednak jakoś znacząco nie wpłynęła na moje życie, płakać nie płakałam, w sumie przy żadnej pozycji chyba mi się to nie zdarzyło.

Język jest prosty, zrozumiały dla każdego czytelnika. Fabuła również jest nietuzinkowa, następują nieoczekiwane zwroty akcji, tak naprawdę nigdy nie wiadomo, co wydarzy się za kilka stron, nie można również przewidzieć zakończenia tej historii. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Małgorzaty Wardy, jednak z chęcią sięgnę po jej inne pozycje, które mam nadzieję, będą również porywające !

,,Dziewczynkę, która widziała zbyt wiele” polecam wszystkim miłośnikom historii prawdziwych, z pewnością będzie to dla Was coś nowego, innego. Autorka nie powiela schematów, które można spotkać w innej książce. Jest to wstrząsająca historia o miłości i oddaniu dwójki rodzeństwa, którzy gotowi są dla siebie zrobić wszystko…

Moja ocena : bez oceny


Książkę przeczytałam w ramach akcji Włóczykijka.


32 komentarze:

  1. Akurat "Nikt nie widział, nikt nie słyszał..." mam w swoim posiadaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę koniecznie przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja czytam obecnie "50 twarzy Greya" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nikt nie widział, nikt nie słyszał mi się bardzo podobało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tym bardziej muszę się rozejrzeć ;)

      Usuń
  5. ja uważam, że to najlepsza książka, jaką czytałam w 2012 roku! Właśnie wygrałam ją w konkursie i wczoraj ją dostałam! Mam na własność, szkoda tylko, że bez autografu... miałam ja też z Włóczykijki, jak TY!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma w sobie coś, co odróżnia ją od innych, zgoda ;)

      Usuń
    2. właśnie o to chodzi, by książka i jej tematyka zapadła w pamięć

      Usuń
  6. Mam Dziewczynkę na półce i bardzo dobrze, bo jestem jej naprawdę ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też przeczytałam tę książkę dzięki akcji Włóczykijka. :)
    Książka owszem, porusza ważny temat, ale mogła zostać lepiej napisana. Dlatego otrzymała u mnie 3/6... Ale tak, ważna tematyka i każdy musi się z nią zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, z jednej strony szału nie ma, a z drugiej coś sprawiało, że nie mogłam się od niej oderwać.

      Usuń
  8. A ja miałam kilka podejsć do pozycji o takiej tematyce i po prostu nie mogę... Nie potrafię czytać o krzywdzie dzieci, zalewam się wtedy łzami i mimo, że bardzo jestem ciekawa jak to sie zakończy to aż mnie serce boli...

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka już za mną. Mocna i wstrząsająca...

    OdpowiedzUsuń
  10. Chciałabym przeczytac tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Do lektury najlepsza jest yerba mate . Ja piję i jestem bardzo zadowolona. Są różne rodzaje, więc nigdy się nie znudzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapraszamy do konkursu. Do wygrania body.
    Link do konkursu to:
    http://blog.naszkoliberek.pl/konkurs-swieta-i-po-swietach/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to mi niepotrzebne jeszcze, ale dzięki za info ;)

      Usuń
  13. Tej autorki czytałam "Nikt nie widział, nikt nie słyszał" i choć nie była to lekka lektura to niesamowicie mi się podobała, więc i po tę książkę z wielką chęcią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  14. o matko, nie mogę się tutaj teraz za nic w świecie odnaleźć, ale pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele się nie zmieniło, notki nadal są widoczne :D

      Usuń