czwartek, 31 stycznia 2013

,,Tratwą przez Bałtyk raz jeszcze” Andrzej Urbańczyk

Wydawnictwo: Marpress
Data wydania: 2007
Format : Książka
Ilość stron: 156
Półka: posiadam
Do kupienia: Marpress

Nie pamiętam już, kiedy czytałam książkę podróżniczą, zapewne było to bardzo dawno temu. Tym chętniej sięgnęłam więc po książkę Andrzeja Urbańczyka o jego licznych wyprawach tratwą po morzu! Pomimo tego, że pierwszy raz czytałam pozycję tego autora pozycja bardzo mi się spodobała i z pewnością sięgnę po jego inne dzieła.

W wieku 20 lat Andrzej Urbańczyk postanowił wybudować tratwę i wyruszyć nią na morze. Wiedział, że nie stać go na statek, ani jacht. Nie przeszedłby nawet kontroli przed odpływem. Tratwa nie była jednak zakazana w przepisach. Wszystko układało się pomyślnie, powoli zbierali potrzebne materiały, ojciec obiecał załatwić im drewno. Przeprowadzano z nimi wywiady, mówiono o nich w telewizji i radio. Autor nie miał jednak łatwo, oprócz tego studiował chemię. Andrzej Trepka miał być jego głównym pomocnikiem, jednak gdy usłyszał o zagrożeniu szybko się wycofał. Wyprawa jednak doszła do skutku dzięki poświęceniu i wyrzeczeniom innych członków załogi…

Szczerze muszę przyznać, że nigdy nie słyszałam o autorze, choć jest on bardzo sławną osobą. Dzięki swojej determinacji udało mu się opłynąć na tratwie wiele miejsc, wciąż ją ulepszając. Całości dopełniają wspaniałe fotografie, dzięki którym możemy się poczuć, jakbyśmy sami widzieli odwiedzane miejsca. Jest także dołączona płytka z kolejnymi zdjęciami i nagraniami głosowymi. Książka napisana jest w sposób prosty, tak, jakby to sam autor prowadził z nami rozmowę o swoich wyprawach. Bardzo mi się to podobało, taki sposób narracji nie zdarza się zbyt często. Autor nie wstydził się mówić o swoich uczuciach, przywoływać użytych kiedyś słów, wyrażać opinii o innych członkach wyprawy. Bardzo mi to zaimponowało, że starał się mimo wszystko być szczery z czytelnikiem i nie koloryzować niektórych faktów.

Bardzo lubię czytać książki podróżnicze, choć rzadko kiedy po nie sięgam ze względu na brak czasu. Od czasu do czasu lubię jednak poczytać o wyczynach innych ludzi, czy fascynujących i odmiennych miejscach znajdujących się tak niedaleko nas. Dzięki pozycjom o tej tematyce możemy przenieść się w zupełnie inne rejony za niewielką cenę.

Nazwa tratwy także nie była przypadkowa – NORD miało symbolizować miejsca, do których chcieli dopłynąć. Mimo wielu przeszkód udało im się ten cel zrealizować.

,,Tratwą przez Bałtyk raz jeszcze” to wspaniała relacja Andrzeja Urbańczyka z wyprawy jego i bliskich mu przyjaciół tratwą po morzach i oceanach w wielu zakątkach świata.

Moja ocena : 9/10


Za egzemplarz książki dziękuję 


4 komentarze: