13 lutego 2013

,,Przepis na życie” Agnieszka Pilaszewska

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2012
Format : Książka
Ilość stron: 468
Półka: posiadam
Do kupienia: GandalfMerlinWydawnictwo Literackie


,,Przepis na życie” to dość znany serial, na podstawie którego powstała ta pozycja. Nie oglądałam, więc z tym większym zaciekawieniem i niepewnością sięgnęłam po tą książkę. Muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś zupełnie innego, choć ta powieść nie należy do najgorszych.

Anka mieszkała wraz z Manią i swoim mężem, doktorem, który nie miał dla niej czasu, był oschły, nie okazywał jej uczuć. Niedługo miała odbyć się ich 16. rocznica ślubu, jednak nic nie wskazywało na to, aby mieli przeżyć ją szczęśliwie. Mężczyzna nie zwracał na to uwagi, kobiety musiały przypomnieć mu o tej dacie… W tym dniu zadzwoniła do niego także Patrycja, chciała wiedzieć, czy przygotował już dla żony niespodziankę. Andrzej postanowił odejść do innej kobiety, a Anka po jego odejściu dowiedziała się ,  że ponownie jest w ciąży…

Mimo, że wcześniej nie oglądałam serialu i nie wiedziałam, czego mam się spodziewać po tej pozycji książka już od pierwszych stron mnie nie zachwyciła. Bohaterowie byli strasznie irytujący, język za bardzo sztuczny, nie podobało mi się to pisanie na siłę. Wolałabym trochę dłuższe dialogi, zwyczajną rozmowę między Anką i Andrzejem.

Wprowadzenie kochanki było bardzo dobrym zabiegiem, gdyż nie wszystko może układać się po naszej myśli. Było także kilka ciekawych i intrygujących momentów, co działa na korzyść tej powieści.
Najbardziej jednak podobało mi się umieszczanie przepisów kuchennych. Uwielbiam gotować, więc ten przerywnik podobał mi się najbardziej. Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła wypróbować kilka przepisów z tej książki!

Trójkąty miłosne coraz częściej zdarzają się w naszych czasach, jednak nie każdy z nas ma odwagę do tego, aby przyznać się do takiej sytuacji przed partnerem. Moim zdaniem jest to nieetyczne i źle wpływa na związek. Jeśli decydujemy się na kochanka musimy liczyć się z tym, że prawda i tak kiedyś wyjdzie na jaw. Warto przygotować na to swoją drugą połówkę…

Sądzę, że może za bardzo nastawiłam się na tą pozycję i też dlatego się zawiodłam. Od dawna chciałam przeczytać tą powieść, jednak gdy już znalazła się na mojej półce długo zwlekałam z jej przeczytaniem, gdyż zawsze znalazło się coś innego. Gdybym oglądała serial być może bardziej utożsamiła się z bohaterami i wiedziała, czego mniej więcej mogę się spodziewać po tej pozycji. Jednak stało się tak, jak się stało, czasu nie cofnę. Mimo wszystko nie żałuję, że ją przeczytałam!

,,Przepis na życie” z pewnością spodoba się miłośnikom tego serialu, choć i nowi czytelnicy powinni się przy niej odprężyć podczas zimowych wieczorów.

Moja ocena : 7/10

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję


16 komentarzy:

  1. Serial mi się podobał, to książka pewnie też by mnie wciągnęła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przeczytać, bo to jedyny fajny serial, to i książka będzie ok
    :)

    OdpowiedzUsuń
  3. przymierzałam się do tej książki, ale jednak wolę chyba inne, ciekawsze lektury

    OdpowiedzUsuń
  4. widzialam kilka odcinków i tez mi sie podobał

    OdpowiedzUsuń
  5. Stałam dziś w Empiku i trzymałam ją w ręku zastanawiając się czy kupić czy nie. Nie kupiłam, ale mam ochotę przeczytać, może uda się z biblioteki pożyczyć?

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam, że książka nie dorównuje serialowi. Ciężko mi się wypowiedzieć na ten temat, ponieważ jej nie czytałam, ale słyszałam same niepochlebne opinie. Szkoda, bo serial jest naprawdę warty uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja nie oglądałam serialu, więc nie mogę się odnieść:)

      Usuń
  7. Serial uwielbiam, myślałam, że książka będzie równie wspaniała. Ale w takim razie zastanawiam się, czy po nią sięgnąć, czy pozostać przy bohaterach tych z ekranu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, musisz się na coś zdecydować:)

      Usuń