20 lutego 2013

,,Taniec szczęśliwych cieni” Alice Munro

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2013
Format : Książka
Ilość stron: 352
Półka: posiadam
Do kupienia: GandalfMerlinWydawnictwo Literackie

Twórczość Czechowa odkryłam stosunkowo niedawno, jednak gdy na polskim rynku wydawniczym pojawił się zbiór Alice Munro, kanadyjskiej autorki porównanej do rosyjskiego twórcy nie mogłam przejść obok niego obojętnie. ,,Taniec szczęśliwych cieni” to debiut autorki, czy udany?

Najbardziej spodobało mi się opowiadanie ,,Piękne domy”, w którym autorka przedstawiła problem niezdrowego egoizmu. Wszystkie domy znajdujące się w okolicy były nowe, odremontowane. Tylko jeden z nich należący do starszej kobiety był w opłakanym stanie, szpecił okolicę, zaniżał ceny sprzedaży innych parceli. Mieszkańcy postanowili spowodować, aby starsza kobieta się stamtąd wyprowadziła. Nie było to jednak takie łatwe, gdyż mieszkała tam już dużo wcześniej, niż oni. W gronie sąsiadów znajdował się jeden mężczyzna zarządzający nieruchomościami, który wpadł na ,,świetny pomysł”…

Równie tragiczne okazało się ,,Dzięki za przejażdżkę”, które przeczytałam z zapartym tchem. Dwóch chłopców postanowiło się dobrze zabawić, jednak w mieście nie znajdowały się żadne chętne dziewczyny. Przez przypadek w lokalu natknęli się na jedną, która mogłaby załatwić koleżankę. Bohaterka także się zgodziła, ubrała najlepszą sukienkę. Jej rodzina nie należała do najbogatszych, dziewczyna porzuciła szkołę 2 lata wcześniej i pracowała w firmie. Odpowiednio połączyli się w pary i spędzili ze sobą całkiem miły wieczór. Zakończenie moim zdaniem było tragiczne, ale jakże prawdziwe…

,,Taniec szczęśliwych opowiadań” to zbiór 15 opowiadań, bohaterami stają się zwykli, przeciętni mieszkańcy małych miasteczek. Niektóre nazwy się powtarzają, jednak opowieści nie są ze sobą w żaden sposób połączone.

Autorka starała się ukazać przelotność życia, trudne decyzje, odmienność i nietuzinkowość bohaterów. Główną rolę jednak mimo wszystko odkrywały emocje. Gdy czytałam książkę miałam wrażenie, jakby ludzie w niej występujący żyli naprawdę, byli tak realni, jakby autorka sama ich znała lub o nich słyszała.

Pozycja nie zachwyciła mnie od pierwszych stron, początkowe opowiadanie nawet trochę mnie zniechęciło. Z czasem akcja zaczęła się coraz szybciej rozwijać i bez końca zagłębiłam się w opisywane historie.

Porównania Alice Munro do Czechowa było jak najbardziej trafione. Oboje posługują się zrozumiałym językiem, ich opowiadania nasycone są emocjami, bohaterowie są nietuzinkowi. Podczas czytania ,,Tańca szczęśliwych cieni” odniosłam wrażenie, jakby niektóre opowiadania nie zostały dokończone, z  chęcią poznałabym ich kontynuację.

Pomimo tego, że autorkę odkryłam stosunkowo niedawno mam wielką ochotę na przeczytanie jej innych pozycji, mam nadzieję, że będą równie dobre, jak ta, którą przeczytałam.

,,Taniec szczęśliwych cieni” to wspaniała powieść nacechowana emocjami, nietuzinkowe opowieści powodują, że po ich zakończeniu z chęcią przeczytalibyśmy je ponownie.

Moja ocena : 9,5/10


Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję


6 komentarzy:

  1. zapowiada się ciekawe :)w wolnej chwili poszukam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam niedawno inne opowiadania Munro "Zbyt wiele szczęścia". Nastawiałam się na niesamowite spotkanie z literaturą najwyższych lotów (bo przecież nie bez powodu ta kanadyjska pisarka od lat pretenduje do nagrody Nobla), a otrzymałam mało interesujące teksty, w których brakowało mi osobowości autora. Nie wiem czy skusze się na "Taniec szcześliwych cieni"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu, co innego się podoba ;) Nie zawsze zachwalana książka jest ideałem.

      Usuń