25 marca 2013

PRZEDPREMIEROWO ,,Pocztówka z Toronto” Dariusz Rekosz

Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2013
Format : Książka
Ilość stron: 143
Półka: posiadam
Do kupienia: Gandalf, Merlin




W głębi duszy każdy z nas jest nastolatkiem i dzieckiem, którym pozostanie do końca życia. W myśl tej idei lubię czasem poczytać pozycje przeznaczone dla grupy wiekowej nieco niższej, niż ta w której się znajduję. Takie powieści są uniwersalne, a zarazem zwracają uwagę na ponadczasowe problemy, które są wciąż aktualne w dzisiejszym społeczeństwie, byś może skorumpowanym przez Internet i TV.

Fabuła wydawałaby się, jakich wiele. Monika, będąc jeszcze dzieckiem straciła ojca, który chorował na raka i nie było niestety dla niego ratunku. Od tego czasu jej świat kompletnie się zmienił, nie umiała odnaleźć się w nowej sytuacji.

,,Przysłał tylko jedną widokówkę – miasto nocą, fantastycznie oświetlone tysiącem neonów. Mimo pozaginanych rogów była dla Moniki najcenniejszym przedmiotem, jaki codziennie nosiła do szkoły.” Str. 6

Najbliższą przyjaciółką nastolatki była Dorota Rolik. Mrówka to koleżanka, która z oddaniem wspierała bohaterkę w trudnych chwilach, ich relacje były rewelacyjne do czasu, aż w szkole nie pojawił się nowy uczeń… Dominik Kuliński przyjechał z Warszawy i od razu zawładnął sercami większości dziewcząt w szkole.

,,Nie sprawiał wrażenia ,,zwykłego dupka”. Wręcz przeciwnie – był opanowany, pewny siebie, ale i zupełnie normalny. Monika musiała przyznać rację koleżance. Dominik wywarł i na niej ogromne wrażenie. Był zadbany, miał faktycznie odlotowe ciuchy, a do dziewcząt zwracał się z taką delikatnością, że Monice przez chwilę wydawało się, że ogląda – ba! Że gra w serialu M jak Miłość.”str. 21

Niestety, wraz z pojawieniem się chłopaka w szkole zaczęły się dziać niepokojące rzeczy. Tajemnicze zasłabnięcia, pobudzenie uczniów. Monika coraz bardziej zaczęła się interesować przybyłym.

,,Było w nim jednak coś niepokojącego. Coś, przez co w świadomości Moniki paliło się – jeżeli nie czerwone, to z pewnością pomarańczowe światełko. Dlaczego? Nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie.” Str. 46

Sytuacja materialna po śmierci Andrzeja Żyłowskiego nie była najlepsza, matka nie posiadając stosownego wykształcenia nie mogła znaleźć dobrze płatnej posady. Mimo wszystko nie poddawała się, czy los uśmiechnął się do Marii i Moniki? Przekonajcie się sami !

Ta pozycja, jak już wspomniałam jest  w głównej mierze przeznaczona dla nastolatek, które może i nie odkryją w niej nic nowego, ale spędzą przyjemnie czas z ,,Pocztówką z Toronto”. Pomimo swoich 140 stron zawiera wiele ponadczasowych idei, które są ważne cały czas – oddanie,  szacunek wobec siebie i czyste sumienie. Czy bohaterkom udało się pokonać pokusy i pozostać wiernym swoim ideałom?

Dariusz Rekosz jest autorem książek dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Publikuje od 2005 roku, pisze także scenariusze i felietony. Jest animatorem kultury i twórcą słuchowisk radiowych. Pasjonuje się piłką nożną, fascynują go podróże, uwielbia dobrą kuchnię. Ja z twórczością tego Pana spotkałam się po raz pierwszy, jednak zaciekawiła mnie na tyle, że rozejrzę się także za jego innymi powieściami.

Podsumowując, ,,Pocztówka z Toronto” to pozycja, z którą miło spędziłam czas, jednak niewiele nowego wniosła do mojego życia. Sylwetki zostały wykreowane dość wyraziście. Z podobną fabułą  też się dawno nie spotkałam.

Autor poruszył także problem relacji matki z córką, które w dzisiejszych czasach niestety zamierają. A szkoda, nie ma przecież lepszej powierniczki, niż najbliższa nam osoba. Dariusz Rekosz pokazuje, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, trzeba je tylko odnaleźć !

Moja ocena : 8/10

Premiera : 10 kwiecień 2013r.

Za egzemplarz książki dziękuję 



6 komentarzy:

  1. czytałam i po prostu muszę się z Tobą zgodzić. rewelacji nie było, aczkolwiek spędziłam z nią miłe popołudnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. szczerze powiedziawszy nie do końca ciągnie mnie do tej pozycji. fakt, że jestem właśnie nastolatką i książka jest przeznaczona głównie dla mojej kategorii wiekowej. chodzi o to, że nie do końca lubię obyczajówki (wyjątkiem jest tu Jeżycjada. tak więc stawiam na fantastykę i "Pocztówkę.." odpuszczam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do fantastyki zaczynam się przekonywać, aczkolwiek czytam wszystko, co mi w łapki prawie wpadnie ;)

      Usuń
  3. Będę miała ją na uwadze na leniwy wieczór:)

    OdpowiedzUsuń