13 kwietnia 2013

,,Słodkie słówka” Susan Mallery

Wydawnictwo: Mira
Data wydania: 2013
Format : Książka
Ilość stron: 352
Półka: posiadam
Do kupienia: Gandalf, Matras

Często jest tak, że pokłócimy się z bratem, siostrą i przez jakiś czas się do siebie nie odzywamy, jednak po pewnym czasie złość mija, a my możemy odbudować nasze stosunki. W przypadku głównych bohaterek niestety nie było to takie łatwe, wspomnienia sprzed kilkunastu lat głęboko tkwiły w nich samych. Sprawę dodatkowo komplikował fakt braku kontaktu, czy to się zmieniło?

Claire Keyes od czasu, gdy w wieku 3 lat zasiadła przed pianinem i zaczęła grać, rozwijała się w tym kierunku. W wieku 6 lat wyprowadziła się z domu i zaczęła swoją karierę. Jej siostra bliźniaczka Nicole, nie potrafiła jej tego wybaczyć, wciąż za nią tęskniła i szukała ukochanej siostrzyczki. Tym bardziej zniechęciła się do siostry, gdy kilka miesięcy po jej wyjeździe urodziła się najmłodsza z sióstr Jesse i to na nastolatkę spadł obowiązek opieki nad nią. Prawdziwym szokiem była śmierć ich matki, kiedy dziewczyny miały 16 lat. Nicole powiedziała wtedy, że nienawidzi sławnej siostry, która wtedy jechała z ich rodzicielką…

Minęło kilkanaście lat bez kontaktu między siostrami. W tym czasie Jesse i Nicole odziedziczyły po rodzicach cukiernię. Pewnego dnia niespodziewanie Claire otrzymała telefon od najmłodszej krewnej z informacją, że jej bliźniaczka będzie miała operację i potrzebować będzie pomocy. Czy światowej sławy pianistka zdecyduje się na powrót do Seatlle, gdzie zapisana była jej być może miłość?

Po otworzeniu książki, gdy zobaczyłam przepis na ,,Kokosowe całuski Claire” wiedziałam, że to nie będzie książka, jakich wiele. I nie pomyliłam się, tak słodkiej powieści jeszcze nie czytałam, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Z racji tego, że z  gotowaniem do niedawna miałam niewiele wspólnego z wielkim zainteresowaniem śledziłam podboje w tej dziedzinie Claire.

Rzadko mi się zdarza, abym książkę przeczytała ,,na raz”, jednak ze ,,Słodkimi słówkami” tak właśnie było. Po przeczytaniu pierwszej strony już nie mogłam się od niej oderwać. Susan Maleery stworzyła bardzo ciepłą opowieść o sile rodzinnej miłości, która powinna przezwyciężyć wszystkie przeciwności losu, czy i tak stało się w przypadku sióstr Keyes? Przekonajcie się sami !

Bohaterki zostały wykreowane na zwyczajne kobiety, jakich wiele. Czytając tą powieść miałam wrażenie, jakbym uczestniczyła w tych wszystkich opisywanych przez pisarkę wydarzeniach. Co więcej, wczuwałam się w sytuację każdej z sióstr i zastanawiałam się, jakbym postąpiła na jej miejscu.

Czytając tą pozycję nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się za kilka stron, co jeszcze bardziej potęgowało napięcie. Co prawda, domyślałam się zakończenia, jednak takie, jak stworzyła Susan Mallery sprawiło, że miałam aż łzy w oczach, co jest rzadkością.

Podsumowując, ,,Słodkie słówka” to ciepła opowieść, która z pewnością zachwyci i porwie niejedną czytelniczkę. To także pozycja, która pozostanie na długo w moim sercu i pamięci. Gorąco polecam !

Moja ocena : 9/10


Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu 



Książka została przeczytana w ramach wyzwania Trójka E-Pik - motyw kulinarny odgrywa ważną rolę



6 komentarzy:

  1. Książka mi się bardzo podobała. Również pochłonęłam ją za jednym razem. Jednak nie uważam, by ta powieść była słodka, cukierkowa. Wręcz przeciwnie. Jak na takie powieści przystało, były miłe momenty, szczęśliwe zakończenie. Ale temat, jakiego podjęła się Susan Mallery nie należy do łatwych. Trudno jest pisać o siostrzanych relacjach. Zwłaszcza, kiedy ich spór sięga kilka lat i wcale nie jest taki łatwy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, przeważały jednak te dobre momenty moim zdaniem ;)

      Usuń
  2. hoho jaka wysoka ocena :) ciesze sie, bo lezy obok mnie i niedlugo przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, jak Ci się spodoba ;)

      Usuń
  3. Pewnie i ja ją kiedyś przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń