czwartek, 23 maja 2013

,,Pierwsze światła poranka” Fabio Volo

Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2013
Format : Książka
Ilość stron: 208
Półka: posiadam
Do kupienia: Gandalf, Merlin, Matras

Jak już pewnie wiecie po moich przeżyciach z literaturą erotyczną wciąż nie mam dosyć i mam ochotę odkrywać nowe ,,talenty” w tej dziedzinie. Dlatego, gdy natknęłam się na powieść Fabio Volo nie wahałam się ani chwili. ,,Pierwsze światła poranka” to pozycja jednak inna, niż wszystkie. Bardziej przypominała mi opowieść o wewnętrznej przemianie bohaterki, niż o odkrywaniu przez nią nieznanych lądów…

Elena nie była szczęśliwa w swoim małżeństwie, od dzieciństwa bała się jednego – tego, że zostanie na starość samotna. Początkowo w małżeństwie wszystko układało się dobrze, a może to tylko jej tak się wydawało? Cieszyła się, gdy Paolo kupił nowe talerze, czy inne przedmioty do ozdoby, czy użytkowania. Z czasem jednak przestało jej to wystarczać, dlatego, gdy na jednym ze służbowych spotkań spotkała tajemniczego mężczyznę i zaczęło między nimi iskrzyć, pomimo początkowych oporów, postanowiła rozpocząć z nim przygodę pełną miłosnych igraszek.  Układ był jednak prosty – spotykali się tylko w jego mieszkaniu w wyznaczonych porach. Nie mogli ingerować w swoje życie, na dobrą sprawę nie opowiadali o sobie w ogóle. Czy jednak Elenie to wystarczało? Jak potoczyły się jej dalsze losy w małżeństwie?

Muszę przyznać, że po pozycji zaliczającej się do literatury erotycznej spodziewałam się chyba czegoś więcej. Oczywiście, że nie zabrakło kilku miłosnych scen, jednak tak naprawdę autor skupił się w większej mierze na uczuciach Eleny, zmianie, jaka zachodziła w niej pod wpływem spotkań z kochankiem. Przedstawił kobietę, która z każdym dniem odkrywała się na nowe rzeczy, aż w końcu coś się wydarzyło między partnerami…

Bardzo podobał mi się sposób narracji. Praktycznie całą książkę widzimy z punktu widzenia Elleny, jej wspomnienia przeplatały się ze wspomnieniami, które spisywała w pamiętniku. Pozycja ma nieco ponad 200 stron, jednak uważam, że jeżeli byłaby dłuższa stałaby się zwyczajnie nudna. Nie jest zła, ale jakaś taka mdła, brakuje w niej tego ,,czegoś”, co sprawiłoby, że czytelnik zapamięta ,,Pierwsze światła poranka” na dłużej. Niestety, nie jestem zachwycona, jednak z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że miło spędziłam z nią czas.

Ta powieść będzie doskonała dla osób, którym brakuje powiewu świeżości w ich związku, chcą coś w nim zmienić, ale obawiają się konsekwencji swojego postępowania. A przecież czasami trzeba zaryzykować, tak, jak zrobiła to Elena !

Moja ocena : 6,5/10

Za egzemplarz książki dziękuję  :



8 komentarzy:

  1. Zdecydowanie podziękuję za kolejną książkę z gatunku erotyk, natomiast recenzja jest naprawdę dobra:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. cóż, to nie jest pozycja dla mnie, wolę jakąś akcję

    OdpowiedzUsuń
  3. Erotyku jeszcze żadnego nie czytałam (ale w planach mam), więc sądzę, że kiedyś na pewno przeczytam. Tak w ogóle to coś mi mówi nazwisko tego autora... :)

    OdpowiedzUsuń