26 czerwca 2013

,,Delikatność" David Foenkinos & Ekranizacja (2011)

Może zacznę od filmu, bo to najpierw go widziałam. Spodobał mi się na tyle, że postanowiłam przeczytać książkę, na podstawie której powstał. Plan był inny – książka, potem ekranizacja, ale bałam się, że nie zdążę z terminem i stąd ta zamiana.

Szczerze przyznam, że gdybym zrobiła zgodnie z moimi planami to do filmu pewnie bym nie podeszła z takim entuzjazmem, z jakim przystąpiłam, ale od początku. Poznajemy Nathalie, która wchodzi do kawiarni, w której przebywa Francois. Mężczyzna podejmuje decyzję – jeśli nieznajoma zamówi sok brzoskwiniowy wówczas do niej podejdzie i ją poderwie. Tak się dzieje i od tego dnia zostają parą. Bardzo szybko się zakochują, wiodą szczęśliwe życie. W tak zwanym międzyczasie młoda kobieta dostaje pracę w zagranicznej firmie, na razie nie planują dzieci. Nagle ukochany wychodzi pobiegać i … już nie wraca. Kobieta pogrążona w żałobie oddaje się całkowicie pracy, aż na jej drodze staje Markus, nieznajomy, którego całuje. Czy Nathalie da szansę nowemu uczuciu? A może ucieknie? Przekonajcie się sami !

Właściwie fabuła zarówno w książce jest taka sama, może w tej drugiej jest bardziej rozbudowana. Różnią się niektórymi epizodami, ale to nie jest istotne.

Osobiście bardziej podobał mi się film.  Audrey Tautou, która wcieliła się w rolę Nathalie doskonale odegrała swoją rolę. Tak sobie ją wyobrażałam, zdecydowaną, a jednocześnie delikatną, jak płatek na wietrze.  Również Pio Marmai ( Francois) poradził sobie doskonale. Akcja w filmie toczyła się w miarę wartko, wystąpiło wiele ciekawych wątków z książki.

W książce irytował mnie styl pisarza, z początku nawet chciałam ją odłożyć, ale koniecznie chciałam wiedzieć, jak ekranizacja różni się od pierwowzoru.  Główne wątki zostały przeplecione wtrąceniami, np. wynikami meczów, czy cytatami z innych utworów. Bardzo to sympatyczne, pozwoliło się oderwać na chwilę od losów Nathali, Fransoisa, a potem Markusa.

Muszę wspomnieć, że film wyreżyserował sam autor ,,Delikatności” David Foenkinos, który wiedział, co robi. Film jest zdecydowanie lepszy od książki. Został okrojony z niepotrzebnych wątków, dzięki doskonałej grze autorów ta historia wydała się jeszcze bardziej piękna i autentyczna. Prawdą jest, że na miejscu Nathalie może się znaleźć każdy z nas. Możemy stracić ukochanego/ukochaną, ja nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, nie wiem, czy zdołałabym się podźwignąć. Czy kobiecie się to udało?

Podsumowując, miło spędziłam czas przy filmie, przy książce nieco mi się dłużyło. Niemniej polecam i jedno, i drugie. Wszak każdego, co innego zauroczy i porwie za serce ! A może już widzieliście? Co sądzicie o ekranizacjach tego typu powieści?

Moja ocena filmu : 8/10

Moja ocena książki: 6/10



Za egzemplarz DVD dziękuję 




Książka została przeczytana w ramach wyzwania Trójka E-Pik - książka, która została zekranizowana



8 komentarzy:

  1. Zarówno książka jaki i film jeszcze przede mną

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie film nie zachwycił, z tego też powodu nie przeczytałam książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Film oglądałam "w międzyczasie". Czyli podczas pracy, sprzątania lub gotowania. Wracałam jednak do niego i niektóre momenty powtarzałam, a to znaczy, że nawet mi się spodobał. Zwykle szkoda mi czasu na filmy.
    Książki nie miałam okazji. Jeśli jednak miała wtrącenia, to raczej nie sięgnę. Dziękuję za recenzję.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie oglądałam, ani nie czytalam, ale nic straconego:)

    OdpowiedzUsuń