21 lipca 2013

Czytanie w środkach komunikacji miejskiej.



Jak to bywa wśród studentów często podróżuję komunikacją miejską, wliczając w to też pociągi, czy autobusy. W roku akademickim do Bydgoszczy dojeżdżałam pociągiem ponad godzinę, więc po co marnować tyle czasu? Przecież można poczytać książkę. Taką cieńszą to i całą dawałam radę, zaś jeszcze 15 min. w autobusie i kolejna lektura zaliczona ;)

Jednak jak to bywa w środkach masowego ruchu nie jest tam cicho i przyjemnie, a ja do czytania lubię ciszę, jednak da się znaleźć przedział, gdzie nie ma żywego ducha, a ja mogę oddawać się całkowicie lekturze. Przy wtórze rozmów innych osób też da się oczywiście czytać, ale to mnie rozprasza i zaś mało co wiem z przeczytanych stron.

A Wy jak się na to zapatrujecie? Czytacie w autobusach, pociągach, tramwajach,czy raczej wolicie łóżko, fotel w domu? Jestem bardzo ciekawa !

Post na ten temat ukazał się także u :


20 komentarzy:

  1. Czytam często na przystankach. W autobusie mam często problem, bo zwykle jadę ściśnięta jak w puszce sardynek. Nie mniej jednak czytanie w podróży lubię, jeśli nie mam zbyt ograniczonej przestrzeni. Hałas natomiast w żadnym stopniu mi nie przeszkadza :D.

    OdpowiedzUsuń
  2. czytam w kolejkach (np. do dziekanatu); na uczelnię dojeżdżam tramwajem więc bywa ciężko. Natomiast kiedy wracam do domu pociągiem (4h) to lekka i niewymagająca lektura mile widziana :)

    OdpowiedzUsuń
  3. przez 6 lat lektura w pociagu i innych środkach komunikacji była obowiązkowa (cały okres liceum i studiów dojeżdżałam do wawy plus jakiś autobus/tramwaj/metro). Teraz czytam w domu bo na staż mam 1 stacje pociągiem - 4 minuty to już się nie opłaca:P Ale od października pewnie znów zacznę czytanie w komunikacji, choć w weekendy:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bardzo chciałabym móc czytać w środkach lokomocji. Ale często to mam mdłości, choć nie nazwałabym tego chorobą lokomocyjną. A poza tym, ja, podczas czytania, musze mieć kompletną ciszę, więc nie mogłabym się skupić, gdyby ktoś mi się kręcił w autobusie przed nosem. Czytać bym czytała, ale potem nie wiedziałabym, o czym

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja lubię czytać w pociągu, gdy nie ma zbytniego hałasu. W samochodzie też czytam, gdy kierujący jedzie wolno:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od dziecka spędzam w autobusach mnóstwo czasu. Bez książek, to bym chyba się wykończyła z nudów :) Potrafię się tak zaczytać, że gdy po jakimś czasie przejeżdżam swoją trasę i akurat nie czytam a z kimś rozmawiam, to zauważam, że nowe osiedle zdążyli wybudować, choć go tu nie było, jeszcze pół roku temu a jeżdżę daną drogą codziennie :) Na szczęście nie udało mi się nigdy zaczytać tak by przegapić swój przystanek, ale czasem kończyłam rozdział już po opuszczeniu pojazdu na chodniku. Hałas mi raczej nie przeszkadza, chyba że czytam coś nad czym trudno się skupić.
    Aż mi się przypomniała śmieszna sytuacja :) Jechałam na mecz autobusem, więc oczywiście wzięłam książkę. Gdy pani na bramce stadionowej trzepała rutynowo moją torebkę, to rzekła ze zdziwieniem: z książką na mecz? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja czytam wszędzie gdzie tylko mogę, jakieś 10 lat temu po skończeniu szkoły, też czytałam w komunikacji miejskiej, na przystanku itp, teraz , czasem żałuję ,że tyle czasu spędzam w samochodzie, ale na szczęście są ebooki:)
    ps. zmieniam zdanie na temat chuliganki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od zawsze czytałam książki w autobusie i to często skutkowało tym, że przegapiłam swój przystanek:)
    Gdy jadę pociągiem lub PKSem też mam zawsze coś w torebce:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja czytam wszędzie, gdzie się tylko da. Nie przeszkadza mi hałas w autobusie, czy na przystanku (chyba, ze jest już wybitnie głośno). Kiedy mam książkę przed nosem, po prostu się wyłączam. :)

    OdpowiedzUsuń