czwartek, 4 lipca 2013

,,Dogonić szczęście” Lucy Gordon

Wydawnictwo: Harlequin Enterprises
Data wydania: 2013
Format : Książka
Ilość stron: 458
Półka: posiadam
Do kupienia: Gandalf, Merlin, Mira


Jak już wcześniej wspomniałam w upalne dni lubię się położyć w łożeczku, tudzież na leżaku, wziąć w ręce jakąś lekką, niewymagającą powieść i zapomnieć się w niej do końca. ,,Dogonić szczęcie” Lucy Gondon wydawała się do tego zadania odpowiednia. Nieco ponad 450 stron, 3 części – 3 opowieści o braciach Rinucci, czego chcieć więcej? Do tego akcja rozgrywa się we Włoszech, więc teoretycznie niezapomniane wrażenia gwarantowane…

Hope Rinucci, włoska mamma miała 6 synów z różnych związków, niekoniecznie formalnych. W jej przypadku było tak, że gdy upatrzyła sobie synową zastawiała na nią sidła, aż w końcu zostawała żoną jednego z jej ukochanych synów. Obecnie kawalerami zostali jeszcze trzej potomkowie, ale czego nie robi się z miłości? Tym bardziej, że okazja nasuwa się sama.

Della Hadley postanowiła stworzyć program telewizyjny, jakiego jeszcze nie było. W tym celu potrzebowała człowieka, który miał pasję, doświadczenie i dorobek naukowy. W tej roli doskonale miał się sprawdzić Carlo Rinucci. Ich znajomość nie zaczęła się zbyt fortunnie, kobieta nie wyznała w jakim celu go poszukuje, potem już było za późno. Czy jednak udało się pogodzić rodzącą się namiętność z ewentualną współpracą na planie programu?

Brat Carlo, Ruggiero również nie miał szczęścia w miłości. Przed kilkoma laty na wyjeździe poznał uroczą Angielkę, Sapphire, z którą spędził 2 tygodnie, a potem nagle zniknęła tak szybko, jak się pojawiła. Mężczyzna szukał ją wszędzie, jednak bezskutecznie. Niespodziewanie do Włoch przyjechała Polly Hanson, która opiekowała się nim po wypadku. Miała dla niego wiadomość na temat tajemniczej Sapphire, jak wyobrażenia miały się do rzeczywistości?

Trzecia część to opowieść o Francesco Rinuccim, który przez swój temperament i chęć kontrolowania ukochanej stracił ją. Celia Ryland była od urodzenia niewidoma, podobnie, jak jej rodzice. Potrafiła jednak poradzić sobie lepiej, niż niejeden człowiek, posiadający wzrok. Rinucci jednak troszczył się o nią, aż nie wytrzymała tego i … wyrzuciła go z domu. Mężczyzna z godnością odszedł, jednak po niedługim czasie okazało się, że Celia postanowiła otworzyć nowe biuro niedaleko jego miejsca zamieszkania. Czy to miało coś oznaczać?

Z przykrością muszę stwierdzić, że książka nie zachwyca. Co prawda w założeniu miała być lekka i przyjemna, ale niestety Lucy Gordon się to nie udało. Pierwsza część zmęczyła mnie na tyle, że dalej nie chciałam już jej czytać. Następnego dnia jednak postanowiłam się przemóc i jakoś to poszło. Akcja zaczęła się rozkręcać, jednak nie była i tak porywająca.

Trochę żałuję, że zmarnowałam na nią kilka godzin, bo za wiele do mojego życia nie wniosła. Taki lekki romans z trochę kiepskim stylem autorki nie oczarował mnie na tyle, żebym chciała do niej wracać.

Moja ocena : 6/10


Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu 



Książka została przeczytana w ramach wyzwania Trójka E-Pik - lekkie, wakacyjne czytadło



6 komentarzy:

  1. no nic, czasem dopiero po fakcie odkrywamy, że czegoś nie warto czytać, ja ostatnio w ramach lekkich lektur wróciłam do dziecięcej klasyki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi książka się spodobała- takie lekkie wakacyjne czytadło :)

    OdpowiedzUsuń