13 lipca 2013

,,Okularnica" Elżbieta Wojnarowska

Wydawnictwo: WAM
Data wydania: 2013
Format : Książka
Ilość stron: 368
Półka: posiadam
Do kupienia: Gandalf, Merlin, WAM

Ostatnio coraz częściej sięgam po książki obyczajowo-młodzieżowe. Różnie z nimi bywa, jednak na ogół przyjemnie spędzam czas podczas ich lektury. ,,Okularnica” to pozycja, której kazałam czekać na siebie zbyt długo, zupełnie nie wiem dlaczego. Już sam opis zachęca do zapoznania się z nią. Jeśli wziąć pod uwagę poruszane przez autorkę kwestie już teraz mogę powiedzieć, że nie żałuję, że się z nią zapoznałam.

Kaśka po przeniesieniu się do nowego miasta i szkoły nie miała łatwo. Ojciec odszedł od nich, nie miały wiele środków do życia. Matka załamała się po jego odejściu, niechętnie chodziła do pracy, wracała z niej wykończona. Dziewczyna z natury była raczej skryta, więc nie zaprzyjaźniła się z nowymi uczniami. Mieli ją za odludka, jedynie Zuza się z nią kumplowała. Zaprosiła ją także na imprezę do jednej z koleżanek, gdzie wszystko miało ulec gwałtownej zmianie. Po zdarzeniu, które miało tam miejsce, Kaśka czuła się upokorzona. Jak postąpiła?

Muszę przyznać, że książka wciągnęła mnie już od początku i jej czytanie było dla mnie przyjemnością. Prosty język autorki sprawił, że strony przelatywały mi błyskawicznie. Mimo tego udało jej się poruszyć wiele ważnych tematów, jak niezamożność społeczeństwa, rozstanie rodziców, kłopoty w nowej szkole, czy rola szkolnego błazna.

Bardzo lubię czytać takie pozycje, w których jest określone przesłanie. Coraz częściej w szkołach znajduje się osoba, która odgrywa rolę prowodyra, a reszta bez zastanowienia mu się podporządkowuje. Czy jednak tak musi być? Czy musi dojść do tragedii, aby zauważyć, że nie tędy droga? Tak nie powinno się dziać, młodzież powinna być wyczulona na tego typu postępowania. Niestety dzieje się inaczej. Istnieje mylne przekonanie, że wygra silniejszy…

Rozwód rodziców i brak zamożności mogą dotknąć każdego z nas. Niekoniecznie trzeba się wtedy odwracać od takiej osoby. Wskazana jest pomoc, a nie udawanie, że nie ma problemu. Takie zachowanie do niczego nie prowadzi!

Dość częste jest także wykorzystywanie ambitnego ucznia, aby podzielił się z innymi swoim zadaniem domowym, czy pomógł klasie na klasówce. W zamian za to będzie ,,lubiany” i będzie miał spokój. Czy jednak ciągłe odpisywanie od kogoś ma jakiś sens? Wiadomo, są różne sytuacje losowe i nie zawsze zdążymy wszystko wykonać na czas. Wtedy możemy się na kimś wesprzeć, ale nie wyobrażam sobie, aby robić to przez ileś lat szkoły. Niestety, niektórzy pojmują to inaczej i bezwstydnie żerują na swojej ofierze…

Twórczość autorki z pewnością zasługuje na uwagę, a ,,Okularnica” to jedna z lepszych książek młodzieżowych, jakie udało mi się przeczytać w ostatnim czasie. Bardzo cieszę się, że na nią trafiłam i z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci. Być może niektórzy po jej przeczytaniu zmienią swoje zachowanie i zupełnie inaczej spojrzą na niektóre kwestie.

Moja ocena: 8,5/10

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję 


8 komentarzy:

  1. prowodyr przyznaję ciekaw określenie ;) z serii młodzieżowych pamiętam bardzo treść jednej z serii, ale z tytułu ani literki. Bohaterkami była dziewczyna, która ukrywała, że jest bogata; druga była córką chemiczki a chciała zostać fotografem a trzecia? ach te luki :/ i uwielbiałam trzech detektywów Hitchoocka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No takie przyszło mi na myśl, nie kojarzę innego oddającego sens wypowiedzi;p

      Usuń
  2. Właśnie niedawno sobie myślałam, że brakuje dobrych książek o polskiej szkole, więc z chęcią poznałabym tę pozycję:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę bardzo bym chciała przeczytać, sama fabuła już mnie do siebie przyciąga:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chcę ją przeczytać :) Nie tylko Ty ją zachwalasz, więc coś w tym musi być :)

    OdpowiedzUsuń