niedziela, 6 października 2013

Promocje - fakt, czy mit?

Promocje, ach promocje. Któż z nas nie jest na nie chętny? Nie znam chyba takiej osoby ;) Ale czy naprawdę te promocje są takie korzystne? Zastanówmy się !

Ja, jak wchodzę np. do księgarni, czy obojętnie jakiego sklepu i widzę magiczny napis PROMOCJA to już przepadam z kretesem. Nie zastanawiam się, czy to się kalkuluje, czy nie. Magiczne napisy kup jedną książkę, drugą dostaniesz gratis, kup za 100 zł, a dostaniesz upominek itd. No któż z nas nie skusi się, mając przed sobą taką promocję?

A prawda jest taka, że w większości pewnie jest to rozładowywanie magazynów z rzeczy, które tam zalegają ;) Ja jednak i tak za każdym razem daję się na to nabrać i wychodzę z księgarni z naręczem nowych książek, których i tak nie mam już gdzie trzymać i kiedy czytać, ale niezmiennie cieszą moje oko ;)

Jak to jest z Wami, wierzycie w takie promocje, czy może jesteście na nie odporni?


Post na ten temat ukazał się także u :

- Upadły czy Anioł

Przypominam o 2-letniej Nikoli, która potrzebuje naszej pomocy, liczy się każdy grosik.



40 komentarzy:

  1. Ja korzystam jeżeli faktycznie znam poprzednią cenę produktu i wiem, że się opłaca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, ja aż tak tego nie kontroluję ;)

      Usuń
  2. ja w ogóle mało kupuję, bo nie mam dostępu do księgarni a co za tym idzie widzenia napisu 'promocja', ale jeśli przez internet zobaczę jakieś przeceny (ale takie prawdziwe przeceny, nie np. 20% bo to taki sobie interes, jeśli książka wciąż kosztuje 20-parę złotych), to prawie zawsze ulegam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami wszyscy dajemy się im uwieść, choć półki pękają w szwach.

    OdpowiedzUsuń
  4. W postaci książek daję się spłukać, ale tylko w tym przypadku :) kupując artykuły spożywcze czy kosmetyki - promocja jest taka, że przekreślona cena i jest mniejsza owszem od stacjonarnej, a po wejściu do kolejnego sklepu - szok, tu jest jeszcze taniej, mogłam się dokładniej rozejrzeć.. Ciuchy i buty - to jedno oszustwo, na które nauczyłam się nie nabierać, osoby z mojej rodziny pracują w takich sklepach. I mają za zadanie pisanie tworzenie promocji, których wcale nie ma, czysty marketing przyciąganie klienta - cena identyczna jak wcześniej, a wyżej inna (wyższa) przekreślona..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnośnie ubrań to też mi się wydaje, że po promocji to jeszcze drożej wychodzi. Zresztą każdy chce zarobić;)

      Usuń
  5. Ja też się często kuszę na te ,,promocje" i zaś mi się znajdują książki, których nigdy nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Korzystam czasami z promocji jeśli wiem, że faktycznie się opłaca tzn znam wcześniejszą cenę.Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na książkach niby jest napisane, w sklepach spożywczych też, więc czasem się opłaca, jednak nie zawsze.

      Usuń
  7. Jeśli chodzi promocje niezwiązane z książkami to staram się uważać. W Tesco wiele razy pojawiają się takie akcje, niby korzystne dla klienta, a w rzeczywistości cena produktu objętego promocją jest wyższa niż przed rozpoczęciem akcji.Na Hotmoney często pojawiają się artykuły ukazujące promocyjne przekręty: http://www.hotmoney.pl/Dziwna-promocja-w-Kauflandzie-To-ma-zachecac-do-kupna-a31914

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tych marketach to faktycznie coś może być na rzeczy z ,,promocjami". Ważne, żeby sprzedać towar z datą ważności.

      Usuń
  8. Lubię promocje, ale bywam z nimi bardzo ostrożna i staram się wyłapać na nich takie książki, jakie i tak miałam zamiar kupić, a ponieważ lista książek, które pragnę mieć u siebie jest ogromna, więc i z promocji korzystam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zazwyczaj, jako te dodatkowe wybieram te, które mnie w danym momencie interesują. Później już niestety mniej...

      Usuń
  9. Ja kupuję tylko po promocjach. ale właśnie nie takich, gdzie masz 10% taniej, albo darmowa przesyłka, bo to mi się wydaje takie właśnie naciąganie. Ja kupuję w supermarketach, gdzie pojedyncza książka, która normalnie kosztuje ponad 30 zł, jest sprzedawana za 6 albo 9. I właśnie takich książek mam u siebie najwięcej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W marketach to z pewnością się opłaca, tylko czasem książki są strasznie wyniszczone.

      Usuń
  10. Muszę przyznać, że wyleczyłam się już z promocji. Im jestem starsza tym ostrożniej do tego podchodzę. Teraz kupuję tylko rzeczy, książki, ciuchy, buty, które są mi potrzebne. Kiedyś jak była promocja potrafiłam kupić sobie buty 2 numery za duże:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to książki tak na zapas kupuję, a zaś ich nie czytam, bo mnie nie interesują.

      Usuń
  11. z tymi promocjami staram sie zachowac zdrowy rozsadek, czasami zdarzylo mi sie nabrac, ale generalnie uwazam:) zreszta ja w ogole strasznie kalkuluje swoje zakupy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niby też kalkuluję, ale zawsze na coś się skuszę...

      Usuń
  12. Ja od dłuższego czasu nie daję się nabrać. Kupuje tylko to co jest potrzebne żadne tam, "bo się opłaca."

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja na razie wgl ksiązek nie kupuje z powodu wielkiego oszczedzania :)) ale nie ma co sie oszukiwac - promocje kusza:)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja już nie nie łapie "promocji" bo często gęsto to pic na wodę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, jednak to magiczne słowo tak kusi :D

      Usuń
  15. Ja korzystam, jeśli faktycznie cena książki, którą chcę mieć jest sporo niższa niż okładkowa, ale jak widzę średnio interesujące mnie książki w bardzo atrakcyjnej cenie, to nie kupuję. I tak ich nie przeczytam przez najbliższe 50 lat. :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Z powodu promocji i mojej książkomani muszę unikać wszystkich sklepów... :(((
    Ostatnio natrafiłam na promocje 3 za 2 - zabójcze dla portfela...ehhh....
    nowa recenzja - http://wieczniezaczytanatenshi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy w tym Empiku się obkupili, tylko nie ja :D

      Usuń
  17. jeżeli wiem, że wybiorę takie książki o których marzyłam, które przeczytam parę razy. Czasami się opłaca czasami nie, zależy od ceny książki, promocji a najważniejsze to zawartość naszego portfela i ile chcemy wydać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w tym to ja już się nie kontroluję ile mogę wydać :D

      Usuń
  18. Nie korzystam.

    A kupowanie "nadmiaru" książek? Cóż... Nie ma czegoś takiego jak "nadmiar" książek. Jak coś się nie spodoba, to wymienię lub odsprzedam dalej.

    OdpowiedzUsuń
  19. W sumie juz sie praktycznie uodporniłam na promocje. Choc ostatnio kusiły mnie perfumy z baardzo duzym rabatem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja przy każdej promocji liczę, kalkuluję, porównuję... Nie daję się ponieść emocjom, choć to często bywa trudne :)

    OdpowiedzUsuń