18 stycznia 2014

,,Chcę rozszerzyć horyzonty..." - wywiad z Dianą Volokhovą, finalistką 2. edycji MasterChef.

Diana Volokhova, finalistka 2. edycji kulinarnego programu MasterChef zgodziła się porozmawiać ze mną o programie, swoim dzieciństwie, a także planach na przyszłość. Zapraszam do lektury !

Paulina Kwiatkowska : Dzień dobry. Na początku chciałam jeszcze raz serdecznie pogratulować 
zajęcia 3 miejsca w 2 edycji programu Master Chef. Skąd pomysł na wzięcie w nim udziału?

Diana Volokhova : Mój chłopak mnie namówił ;) Zażartował, czy nie chcę spróbować, a ja powiedziałam : czemu nie? ;)




P.K. : I jak widać wyszło to śpiewająco. Główną domeną, jak mogliśmy zauważyć były desery i 
słodkości, chociaż w innych zadaniach też szło Pani wyśmienicie. Czy w domu też Pani 
najczęściej piecze?

D.V. : Powiem tak, najczęściej gotuję, ale wolę piec, bo uwielbiam je jeść, ale z drugiej strony staram się ich nie robić, żeby nie jeść ;)



P.K. : Figurę ma Pani doprawdy do pozazdroszczenia. Czy istnieje jakiś tajemniczy sekret na dokonanie tego? :)

D.V. : Całe życie, odkąd tylko pamiętam jestem na diecie + sport. To siłownia, tańce i jakikolwiek sport. Uwielbiam słodycze, nie wyobrażam sobie życia bez nich, ale nie pamiętam, kiedy ostatni raz pozwoliłam sobie na to. Oczywiście, kiedy jadę do babci to przytyję 3-4 kg, a potem 3 miesiące staram się to usunąć. Cały czas pracuję nad sobą. Wczoraj kilka osób do mnie podeszło na siłowni z pytaniem, czy ja jestem tą Panią z MF, ja mówię, że tak, a oni zdziwieni, że ja tam chodzę.


P.K. : A propo babci, czy ma Pani jakieś ulubione smaki z dzieciństwa? Czym się różni kuchnia  Pani rodzinnego kraju od polskiego jedzenia?

D.V. : O to bardzo się różni. Armenia to inny słoneczny kraj, to źródło świeżych owoców, warzyw, ziół. Smaki dzieciństwa to właśnie smaki ziół, zapach których można poczuć z daleka. Pachnące morele, winogrono, orzechy. Teraz to wszystko chemia. Już nie ma tych smaków, nawet jabłko chemiczne. Przykre, że trzeba tyle przypraw dodać do dania, żeby otrzymać smak, szkoda.



P.K. : Co prawda teraz wszystko jest chemiczne, ale takim powrotem do rodzinnych stron  myślę, że jest prowadzony przez Panią blog http://www.smakarmenii.pl/, gdzie właściwie ludzie  całego świata mogą znaleźć interesujące i inspirujące ich dania.Strona działa zarówno w  języku polskim, jak rosyjskim, więc uważam to za świetne posunięcie !

D.V. : Chciałam zapoznać Polaków, moich fanów i ludzi, którzy pomogli mi w kuchni kaukaskiej i rosyjskiej. Chcę, aby ludzie sami spróbowali ugotować te potrawy i zrozumieli, jakie to jest smaczne. Chcę rozszerzyć horyzonty i dać ludziom więcej informacji na temat Kaukazu. Nie chcę, aby ludzie oceniali Kaukaz tylko niezrozumiałym kebabem, który jest wszędzie.
A propo rosyjskiego to dlatego, że w Rosji, jak i w Armenii jest wielu rosyjskojęzycznych Ormian.



P.K. : Z pewnością kuchnia Kaukazu różni się od tej polskiej. Proszę powiedzieć, jakie  pozytywne skutki widzi Pani po zakończeniu MasterChef'a ? Stała się Pani rozpoznawalna na ulicach, jak sądzę. czy fani często  proszą autograf?

D.V. : Bardzo dużo ! Już mówiłam, że zakochałam się i dlatego przeprowadziłam się do Polski, ale nadal nie miałam ani pracy, ani nie znałam języka polskiego. MF to zmienił. Oprócz tego mam nadzieję, że nie tylko to i że dalej będę działała. Mam dużo planów, ale o ogólną rozpoznawalność chyba nie chodzi. Cały czas ktoś mnie zaczepia i pyta, czy ja jestem ja, a jeszcze częściej po prostu pokazują paluszkami i uśmiechają się.



P.K. : Szykuje się jakaś restauracja? :)

D.V. : No mam nadzieję, mam plany, ale to jak zawsze zależy od pieniędzy. Zobaczymy, jak to będzie.



P.K. : A może planuje Pani wydanie książki z autorskimi przepisami, może z armeńską kuchnią?  Przyznam szczerze, że sama z ogromną przyjemnością zobaczyłabym taką pozycję na swojej  półce.

D.V. : No właśnie :) Dużo osób tak mówi i teraz powoli zaczyna się moda na kaukaską kuchnię. Mam nadzieję, że ja będę jej odtwórcą ( nie wiem, czy dobrze powiedziałam ) :)



P.K. : Jako pierwsza, tak? Trzymamy kciuki :)

D.V. : :)



P.K. : W takim razie życzę otwarcia restauracji, dalszych sukcesów i mam nadzieję, a wręcz  jestem pewna, że jeszcze nieraz o Pani usłyszymy. Dziękuję serdecznie za poświęcony czas :)

D.V. : Dziękuję Ci bardzo. I nie ma za co ! :)




16 komentarzy:

  1. Osobiście nie znam Ormiańskiej kuchni, ale moi rodzice po powrocie z Armenii narzekali na... no cóż jedzenie. No ale może po prostu są mało otwarci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem, jak ktoś jest przyzwyczajony do określonego jedzenia i zasmakuje coś innego, to niekoniecznie mu to musi od razu zasmakować.

      Usuń
  2. Świetny wywiad. Diana była jedną z moich faworytek w Master Chefie. Życzę jej samych sukcesów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama zapoznałabym się z armeńskimi przysmakami, lubimy nowości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. to była również i moja faworytka:) świetna dziewczyna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy wiadomo może czy ta Pani otwarła już restauracje, czy może cukiernie?

    OdpowiedzUsuń