12 lutego 2014

Bo ja papiry przyniosłem, nie?

Jak tam obserwuję ludzi to czasem ich inteligencja mnie przeraża. I to dosłownie. Do dziś pamiętam, jak nasza wychowawczyni z gimnazjum mówiła, że jak już pójdziemy gdzieś składać papiery, pfff dokumenty to nie mamy mówić ,,Bo ja papiry przyniosłem,nie?" :D


I tak od tamtego czasu mi zapadło w pamięć, że ważniejsze ,,papiery" to są dokumenty. I nie zanoszę papierów, tylko dokumenty, mające jakąś wartość urzędową. Niestety, z żalem muszę stwierdzić, że poziom wysławiania się dzisiejszej młodzieży nie jest na najwyższym poziomie.

Coraz częściej można zaobserwować uczniów, którzy wchodzą do sali nauczyciela, czy sekretariatu nawet nie pukając, bo po co rękę unieść? Lepiej od razu wtargnąć, przecież pracownik ma obowiązek czekać, no nie? Razi mnie to, nie wierzę, że nauczyciele, czy rodzice nie nauczyli już nastolatka podstawowych zasad, wkraczania na czyjś teren.

Wydaje mi się, że kiedyś było więcej szacunku i ludzie więcej uwagi przykładali do relacji międzyludzkich i prawidłowego wysławiania się.A jakie Wy macie zdanie?

20 komentarzy:

  1. zgodzę się z tobą - teraz ludziom brakuje kultury :( dałaś mi do myślenia z tymi papierami - niby nie używam tego słowa, ale zastanawiam się czy kiedyś nie popełniłam podobnej gafy (gdy byłam młodsza)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się osłuchasz z tymi papierami, to zaś już nieświadomie nawet to palniesz.

      Usuń
  2. Zgadzam się! U mnie 'koleżanki' na lekcji j. polskiego malują sobie paznokcie, gadają i jedzą, a później narzekają, że nauczycielka nie umie tłumaczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no co Ty. Najlepiej gadać i przeszkadzać, a potem powiedzieć, że Pani jest be.

      Usuń
  3. pomysły dzisiejszej młodzieży co do przerzucania angielskich słówek do potocznej mowy są niesamowite np. wyślij mi mesydż chociaż nie wiem czy ciekawszy zwrotem nie jest gastrofaza:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie trzeba po polsku, bo mimo 14 lat nauki języka angielskiego niewiele rozumiem. Brak predyspozycji, ot co.

      Usuń
  4. Mnie odkąd pamiętam uczyli, że do biur się nie puka. Że takie są zasady savoir-vivre... Na początku (kiedyś) tak właśnie robiłam, ale tak kiedyś zaczęłam się zastanawiać nad tym i postanowiłam to sprawdzić. Jak się okazuje- nie musisz, ale wypada. I to w sumie też zależy z jakiego źródła bierze się informacje ;p W większości jest jednak, że zasada etykiety biznesu stanowi, że jak drzwi są zamknięte, to powinno się pukać. I tego się trzymam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też jakoś się zakodowało, że przecież nikomu do domu też nie wchodzę bez pukania.

      Usuń
  5. Nawet nie papiry tylko papiury :D Ale masz rację, nie ma już tego szacunku co kiedyś. Ja wszystko co miałam wpajane od dziecka od razu brałam sobie do serca. A dzisiejsze dzieciaki jednym uchem wpuszczają, drugim jeszcze szybciej wypuszczają, no bo co im ktoś będzie ględzić, jak tu kumplom i dziewczynom trzeba zaimponować w całkiem inny sposób...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać są różne dialekty słowa papiry. No niestety, jest coraz gorzej.

      Usuń
  6. Niestety, taka jest przykra prawda.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie wkurza jeden kurier który przychodzi do biura. Wchodzi jak do obory za przeproszeniem otwierając praktycznie z buta drzwi ( do biur sie pukac nie powinno więc nie mam pretensji ze tego nie robi jednak mógłby jak człowiek wejść:/). I ani dzień dobry, ani pocałuj mnie w tyłek tylko " trzeba podpisać!" i wychodzi.

    Zabawne jest to że znacznie starszy listonosz, który też czesto bywa z pocztą wchodzi zawsze się wita, uśmiechnięty no kultura pełną gebą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać kurier zawsze się śpieszy. Raz znajomy instruktor opowiadał, że jechali i dojechali do skrzyżowania, za nimi kurier jechał. Wiadomo, jak to kursant, lepiej się zatrzymać, niż nie zdążyć i ... szanowny pan kurier prawie w nich wjechał, bo mu się tak śpieszy.
      A do mnie, jak przychodzą to kulturalni. Chyba już się nauczyli :D

      Usuń
  8. Coś w tym jest, ale też w dużej mierze kwestia osłuchania.. Odkąd pamiętam, rodzice mówili do mnie: ,,Zapytaj się (kuzyna) jak ciotka robi?" Ciotka jest pielęgniarką i pracuje na zmiany, więc zawsze ma inny harmonogram dnia. Więc ja za rodzicami, często pytam ,,Michał, jak ciotka robi?" I on się wkurza.. co robi, no co robi!?!? Nie robi tylko pracuje :D
    Staram się pilnować, ale mi jakoś to słówko weszło i ciężko się odzwyczaić..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, faktycznie tak się czasem mówi, kiedy robi :D

      Usuń
  9. Rzeczywiście niektórym brakuje kultury osobistej, ale czy to ma jakiś związek z inteligencją, wydaje mi się, że nie, bo wielu ludzi wykształconych (znam takich), nie potrafi się zachować. Nie znają słów: przepraszam, dziękuję, dzień dobry...To chyba raczej kwestia wychowania oraz przebywania w określonym środowisku.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tutaj nawet wpajane przez rodziców zasady nie pomogą. Na co dzień spotykam się z takimi prostakami, że głowa boli. Przychodzą rzucą np. rachunki do zapłaty albo kartę doładowującą prąd i ani A ani Be ani Kukuryku i guzik ich to obchodzi, że rozmawiam z klientem, doradzam komuś kto faktycznie przyszedł kupić dany sprzęt.
    Najlepsze jest jednak to, że wychodzą z założenia, że jak przychodzą do salonu to masz im usługiwać, mogą na ciebie nawrzeszczeć, wyzwać od jełopów (bo w handlu to tumany po podstawówce pracują przecież, prawda) i jeszcze im się rabat należy.
    Niby dorosłe, odpowiedzialne za słowa i czyny osoby, a żal patrzeć na to, w jaki sposób się zachowują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, mylne przekonanie o ludziach nisko wykształconych w sklepach panuje. Trzeba zmienić ten stereotyp.

      Usuń