18 kwietnia 2014

"Klin" Joanna Chmielewska

Chyba nie ma wśród nas nikogo, kto chociaż raz w życiu nie słyszałby o Joannie Chmielewskiej, słynnej polskiej pisarce, która niestety zmarła jakiś czas temu. Mi jakoś nie było po drodze z jej twórczością, jednak gdy w Biedronce ujrzałam jej debiutancki "Klin" nie wahałam się ani chwili.


Historia jest nader ciekawa. Joanna, główna bohaterka, pracująca, jako architekt wciąż dzwoniła do hotelu "Warszawa" na, który zadeklarował się zadzwonić i sprawdzić, czy znajomy Joanny znajdował się w swoim pokoju. Od tego czasu życie głównej bohaterki nabrało jeszcze większego rozmachu, a nowo poznany mężczyzna dawał jej wiele powodów do tego, aby się nie nudziła.

Książka nie jest zbyt obszerna, jednak z braku czasu czytałam ją prawie tydzień. Na początku nieco do niej nieprzekonana z każdą kolejną stroną zakochiwałam się w stylu Joanny Chmielewskiej. Rzekłabym, że język pozycji jest charakterystyczny dla lat, w których powstała. Były zabawne momenty, takie, w których się śmiałam, czy uśmiechałam, ale nie zabrakło także elementów grozy stworzonych przez pisarkę. Całość jednak została utrzymana w lekkim humorystycznym stylu.

Jak już wspomniałam było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Chmielewskiej, jednak z pewnością nie ostatnie. Szalenie miło spędziłam czas z "Klinem", a sama postać głównej bohaterki,Joanny Chmielewskiej, przypadła mi do gustu. Kto inny, jak nie ona potrafił się cały czas pakować w różnego rodzaju tarapaty. Trzeba jednak przyznać, że nikt równie dobrze nie umiał rozwiązywać zawiłych zagadek. Nutka tajemniczości nieznajomego mężczyzny dodawała tylko uroku całej opowieści.

Jeżeli macie ochotę na ciekawy kryminał z dodatkiem powieści obyczajowej, to "Klin" będzie odpowiedni. Może nie do końca wspaniały, ale jak na debiut bardzo dobry i merytoryczny. Niebawem zacznę rozglądać się za innymi pozycjami Joanny Chmielewskiej. Jakie tytuły polecacie?

Wydawnictwo: Olesiejuk
Data wydania: 2014
Format : Książka
Ilość stron: 238
Półka: posiadam

Do kupienia: Wydawnictwo Olesiejuk


18 komentarzy:

  1. Jeszcze nic nie czytałam Chmielewskiej, nad czym bardzo ubolewam, ale na pewno zapoznam się z książkami tej znanej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też właśnie do tej pory nic, ale Klin mnie bardzo zauroczył.

      Usuń
  2. Uwielbiam Chmielewską i mam wielkie sentyment do jej twórczości. Polecam "Lesia", nieźle się uśmiejesz:). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak "Lesio" jest super :) W prawdzie zabierałam się do niego kilka razy, ale warto było czekać :) Druga część "Dzikie białko" też polecam :)

      Usuń
    2. O Lesiu coś słyszałam dawno dawno temu, więc zapiszę sobie tytuł i poszukam w bibliotece.

      Usuń
  3. Chmielewskiej? Wszystkie :) Też kupiłam w Biedrze, bo zawsze wypożyczałam z biblioteki, a tak będę miała swoją :) Ja uwielbiam Kocie worki, Mnie zabić i Zapalniczkę. Ale najlepiej wszystkie przeczytać. Uwielbiam ją za wyścigi konne, bób, koty i za wplątywanie się w największe afery. Aż nabrałam chęci by czytać wszystkie jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę nadrobić :)
      Polecam "Wszystko czerwone" :)

      Usuń
    2. @Matka Polki - WOW, jestem pod ogromnym wrażeniem. Zachęciłaś mnie przeogromnie do dalszego zapoznawania się z twórczością pisarki.
      @Kobieta blogująca - poszukam.

      Usuń
  4. Nie wiem, czy by mi taki dawny styl przypadł do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki wielkie za recenzje. Przeczytam bo jakoś do niej też nie mogę się przekonać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam gorąco. Mój ulubiony zwrot ,,Proszę Cię bardzo" :D

      Usuń
  6. uwielbiam Chmielewską od czasów szkoły :) przeczytaj koniecznie "wszystko czerwone" (moja ulubiona)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wyżej Kobieta polecała, więc chyba faktycznie jej przyjrzę się w pierwszej kolejności.

      Usuń
  7. Ja jak na razie tylko jedną książkę p. Chmielewskiej przeczytałam, być może kiepsko trafiłam, w każdym razie mnie nie uwiodła ;)

    OdpowiedzUsuń