środa, 9 kwietnia 2014

,,Malinche. Malarka słów" Laura Esquivel

Kilka dni temu prezentowałam Wam książkę ,,Przepiórki w płatkach róży", która porwała mnie bez reszty. Zapowiedziałam także, że niedługo zabiorę się za powieść ,,Malinche. Malarka słów". Okazja nadarzyła się podczas podróży na toruńskie spotkanie.



Wiedziałam już mniej więcej, czego mogę spodziewać się po piórze Laury Esquivel, autorki dotąd mi nieznanej, a żałuję przeogromnie, bo jej książki pokochałam miłością bezgraniczną. Napisane prostym językiem porywają bez reszty, wciągają czytelnika w swoje szpony i nie wypuszczają do momentu, aż nie przeczyta się ostatniego zdania. Ba, ostatniego wyrazu podziękowań. To cudowne pozycje, które odkrywają nową prawdę, pokazują inne spojrzenie na sprawy, o których sądziłeś, że już wiesz wszystko i niczego więcej nie możesz się dowiedzieć.

Tym razem pisarka przygotowała dla nas opowieść z pogranicza XV i XVI wieku lub początku tego drugiego stulecia, jeśli ktoś tak woli. Poznajemy Malinalli, dziewczynkę urodzoną z wielkim trudem i wychowywaną w większej części życia przez ukochaną babcię, która przekazała jej wiedzę na temat żywiołów, które dają początek i koniec - wodzie, ogniu, ziemi i wietrze. W tamtych czasach były one uważane za bogów, którym oddawano należytą część. Niedługo potem dziewczynka została oddana, jako niewolnica i zmieniała przymusowo swoje miejsce pobytu. Zdarzyło się tak, że jej drogi zetknęły się z losem Hernana Lortesa, który przybył odkrywać i badać nowe ziemie, aby szerzyć na nich chrześcijaństwo, tymczasem może nie do końca można było to zauważyć...

Podziwiałam Malinche za jej wytrwałość, poddanie się żywiołom. Kobieta wierzyła w ich moc oraz w to, że mogą jej pomóc w życiu. Niestety, nie było ono łatwe. Oddana jako niewolnica musiała zmagać się z różnymi trudnościami, ale widziała jeden cel. Marzyła o tym, aby zostać wolną osobą. Czy jej się to udało? Czy miała prawo do szczęścia i decydowania o sobie, tak jak wyżej postawieni ludzie?

Powieść czyta się szybko. Została napisana w podobnej tonacji, jak ,,Przepiórki w płatkach róży", mamy tutaj do czynienia z historią, która wydarzyła się naprawdę według legend i podań. W bibliografii znajduje się wiele pozycji historycznych,z których pisarka czerpała informacje. Uważam, że to lektura, która spodoba się miłośnikom mitologicznych bogów, solarnych znaków, w które kiedyś wierzono, a także osobom, które chcą poznać, co to jest prawdziwe poświęcenie i wola przetrwania.

12 komentarzy:

  1. No i dlaczego do Ciebie zajrzałam? Teraz muszę dopisać do listy zakupów kolejną książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takie książki, zapewne i mi przypadłaby do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem ciekawa jej zakończenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że ta książka mogłaby mnie zainteresować. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak piszesz że czyta się lekko i jest ciekawa to muszę przeczytać. Sama często wyporzyczam książki nie wiedząc czy warto, a fajnie jak ktoś poleci.

    OdpowiedzUsuń