23 października 2014

,,Nie lubię kotów" Katarzyna Zyskowska-Ignaciak

Już przy ,,Wiecznej wiośnie" zapowiadałam, że chciałabym zebrać wszystkie książki z serii cztery.pory.roku wydawanej przez Wydawnictwo Nasza Księgarnia. Podczas zakupów w Empiku skusiłam się na ,,Nie lubię kotów" Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak.


Muszę przyznać, że już od pierwszych stron wiedziałam, że ta książka będzie inna, niż poprzednia, z którą się zapoznałam. Nie wiem, jak ją ocenić. Z jednej strony mi się podobała, z drugiej nie do końca. Niby chciałam ją czytać, niby mnie nużyła. Ostatecznie jednak skończyłam ją w dobre dwa dni i tak naprawdę po przeczytaniu ostatniego zdania czytelnik jest w stanie dopiero zrozumieć zamysł pisarki, więc jeżeli nie wiecie, czy macie czytać do końca, przeczytajcie. Bo wtedy odkryjecie sens tej niełatwej powieści.

Pozycja została doskonale przemyślana. Każda osoba, każde jednostkowe, jakby się mogło wydawać, wydarzenie jest po coś. Może po to, aby na końcu czytelnikowi wyklarowała się cała sytuacja 5 powiązanych ze sobą przyjaciół? Poznajemy Wojtka, męża Maliny, który porzucił życie w kraju na rzecz zagranicznych wojaży i pracy w korporacji. Do Polski przyjeżdża tylko na weekendy.  Czy to aby nie za rzadko? Jest i najlepsza przyjaciółka dziewczyny, Karolina, której ojciec jest śmiertelnie chory. Jej brat, Daniel, zdaje się nie dopuszczać tego do świadomości, wciąż pamięta krzywdy wyrządzone mu w dzieciństwie. Jest jeszcze Konrad, wolny ptak, który nie stroni od kobiet. Jak potoczą się dalsze losy tych ludzi? Czy jest jeszcze szansa na to, aby odbudować łączące ich niegdyś relacje?

Nie mogę nie porównać ,,Nie lubię kotów" do ,,Wiecznej wiosny". W tej drugiej pozycji odpowiadał mi jeden temat, jakim był nowotwór. Wydaje mi się, że mimo ciężkiej tematyki styl był lekki i dający nadzieję na lepsze jutro. W przypadku opisywanej przeze mnie teraz pozycji nie ma o tym mowy. Wydaje mi się, że tutaj pisarka użyła słów ,,cięższego kalibru", docierających do głębi, trafiających w samo sedno. Bo zastanówmy się, czy my sami, nasi znajomi nie jesteśmy czasem podobni do głównych bohaterów? Czy nie uciekamy przed niewygodnymi dla nas faktami? Czy nie wpadamy w sidła, z których trudno nam się wydostać...?

Nie jest to łatwa pozycja, jeśli jednak jesteście miłośnikami twórczości pisarki, zapoznajcie się z nią. Być może Wam bardziej przypadnie do gustu. Nie mówię, że była zła, jednak w moim odczuciu do wybitnej trochę jej jednak zabrakło.


Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2014
Format : Książka
Liczba stron: 384
Półka: posiadam
Do kupienia: MerlinNasza Księgarnia

2 komentarze:

  1. Nie czytałam nic tej autorki, jednak ta tematyka jakoś mi nie podchodzi. Może skuszę się na inną powieść.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba to nie dla mnie :/. Może kiedyś...
    Drugastronaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń