środa, 25 kwietnia 2018

,,Pani Einstein" Marie Benedict

Jakiś czas temu miałam okazję zapoznać się z pozycją ,,Pokojówki miliardera" Marie Benedict. Tak bardzo mi się spodobała, że postanowiłam przeczytać także jej drugą beletrystyczną powieść. Mowa o ,,Pani Einstein".


Marie Benedict, jak sama przyznaje, fikcję miesza z faktami. Jakie znaczenia dla kariery Alberta Einsteina miała jego żona? Temu zagadnieniu pisarka postanowiła poświęcić blisko 360 stron naprawdę fantastycznej historii. Sama Mileva Marić urodziła się jako trzecia córka, starszy brat oraz siostra zmarli przed jej narodzinami. Rodzice szczególnie o nią zabiegali, zwłaszcza ojciec, który od najmłodszych lat, mimo niepełnosprawności córki, dawał jej nadzieję, że świat wielkich zdarzeń stoi przed nią otworem. Choć wówczas dalsze wykształcenie dla kobiet nie było możliwe, udało się, by Mitza uczęszczała na zajęcia z matematyki i fizyki na Politechnice Federalnej w Zurychu. To właśnie tam, mając w planach wielkie odkrycia, poznała swojego przyszłego męża, Alberta. Jak ta znajomość zmieniła jej postrzeganie świata i wielkie fizyczne teorie, które wciąż były do odkrycia?

Muszę przyznać, że nie mogłam doczekać się, aż dotrze do mnie ta książka. Zafascynowana ,,Pokojówką miliardera" także częściowo opartą na faktach, częściowo na fikcji, byłam przekonana, że i ta publikacja zdobędzie moje serce. Nie pomyliłam się. Choć ze światem fizyki niewiele mam wspólnego, a o Einsteinie słyszałam pewnie w czasach gimnazjum, Marie Benedict potrafiła sprawić, że nawet kompletny laik jak ja, byłam tą historią zafascynowana. Poznajemy tutaj wzloty i upadki znajomości i późniejszego małżeństwa Milevy i Alberta. Ile jest w stanie poświęcić kobieta dla dobra mężczyzny, o tym właśnie opowiada nam pisarka.

Spędziłam z tą pozycją przyjemny dzień. Tak spodobała mi się twórczość autorki, że postanowiłam sprawdzić, czy dwie pozycje to na razie cały jej dorobek. Ku mojemu nieszczęściu, na chwilę obecną także za granicą nie pojawiły się nowe publikacje. Marie Benedict łączy świat realny ze światem fikcji i, co najważniejsze, doskonale jej się to udaje. Nie sposób oderwać się od historii żony Einsteina, która dla dobra męża postanowiła zatracić siebie. A może jednak nie?

2 komentarze:

  1. Skoro tak bardzo Ci się podobała, ja też się skuszę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś się z nią zapoznam.

    OdpowiedzUsuń