18 grudnia 2013

,,Demony miłości” Eve Edwards

Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2013
Format : Książka
Ilość stron: 230
Półka: posiadam

Do kupienia: GandalfMerlin

Po skończeniu pierwszej części Kronik rodu Lacey pozostałam z pewnym niedosytem i oczekiwałam pojawienia się kontynuacji, czyli ,,Demonów miłości”. W końcu nadszedł ten dzień, że przybyła do domu, poleżała, zaczęłam ją czytać i przepadłam. Dosłownie. Przeczytałam ponad 300 stron na dobrą sprawę w jedno popołudnie. Po ciężkim czasie i zabieganiu tego mi było trzeba – oderwania się, a w tej roli ta pozycja sprawdziła się wyśmienicie !

Mąż lady Jane z racji swojego podeszłego wieku i wylewu okazał się umierający. Żona była przy nim do ostatnich chwil. Jego synowie oczekiwali jego śmierci, by zagarnąć majątek. Jonas Paton jednak zapisał wszystko wdowie, czego potomkowie nie potrafili zaakceptować. Rozpoczęła się walka o majątek, Jane była nieustępliwa, tym bardziej, że po śmierci małżonka została dwórką królowej Elżbiety I. Mimo zaaranżowanego małżeństwa wciąż nie potrafiła zapomnieć o swoim ukochanym, Jamesie Lacey’u, który w wyniku wyprawy zwiadowczej w okresie wojny wrócił z niej zupełnie innym człowiekiem. Poza tym wciąż chował urazę do lady Jane z powodu tego, że z premedytacją opuściła jego brata tuż przed ślubem. Czy w takich okolicznościach ewentualny związek tych dwojga miał szansę powstać i przetrwać?

Jak już wspomniałam z niecierpliwością wyczekiwałam kontynuacji losów rodu Lacey’ów. Dzięki ,,Alchemii miłości” już wiedziałam, czego mogę się spodziewać po stylu Eve Edwards i jak zwykle pisarka mnie nie zawiodła. Ciekawa fabuła z intrygami, podróżami to coś, co powinno każdego zainteresować. Nie jest to jakaś wielce wymagająca literatura, która wymaga od nas analizy.

Ta część prawie w całości została poświęcona lady Jane i Jamesowi, ich wątki się krzyżowały, rozchodziły, by na końcu... tego Wam nie zdradzę, ale powiem Wam, że nie mogę się doczekać już znów kolejnego tomu, bo domyślam się, jaki będzie początek, ale nie wiem, o kim będzie cała reszta i to mnie intryguje.

Tak, jak się zarzekałam, że nie będę czytać książek z tłem historycznym, tak nie potrafię się im obecnie oprzeć. Zaczęło się od ,,Odmieńca” i Philippy Gregory, która zawładnęła moim sercem, przez Eve Edwards do kogo to się jeszcze okaże, ale już teraz jestem przekonana, że to nie koniec mojej przygody z takimi pozycjami.

,,Demony miłości” co cudowna opowieść osadzona w czasach tudorowskich, która z pewnością przyniesie Wam niemało wrażeń. Gorąco polecam.

Moja ocena : 9,5/10

Za egzemplarz książki dziękuję 



Przypominam o 2-letniej Nikoli, która potrzebuje naszej pomocy, liczy się każdy grosik.





6 komentarzy:

  1. Właśnie skończyłam czytać, oceniłam nieco niżej ale również podziwiam talent literacki Evy Edwards :) i czekam na dalsze losy kroniki Lacey'ów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, z tego, co się orientuję chyba jest 5 tomów, więc będziemy miały, co czytać.

      Usuń
  2. Obie części Kronik już za mną i zarówno pierwsza jak i druga część przypadła mi do gustu:)
    Myśli skrzętnie ukryte...

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie jakoś na razie nie ciągnie do tej serii:)

    OdpowiedzUsuń