8 lutego 2014

Bo będziesz musiała...

Ile razy jakiś czas temu słyszałam ,,Bo będziesz musiała..." i tutaj następowała lista rzeczy, które będę musiała zrobić :

  • znaleźć pracę,
  • zdecydować się, gdzie chcę mieszkać, 
  • i wszystko, co się komu na język nawinęło.

Jak mnie to denerwuje, jak ktoś mi się wtrąca i próbuje mną kierować. Będziesz musiała znaleźć pracę. No jak będę musiała, to znajdę. Ale na razie nie widzę takiej potrzeby to nie szukam. Po co mam się rozglądać 3 lata naprzód, skoro przez ten czas może mi wpaść do głowy jeszcze jakiś kolejny szalony pomysł i może wcale pracy nie będę szukała, a np. znajdę inne studia, czy powołanie?

Gdzie chcę mieszkać. To też dobre, w sumie ciągnie mnie Bydgoszcz, ale mogłabym też mieszkać równie dobrze nad morzem. W sumie wydaje mi się, że w każdym miejscu mogłabym się przystosować, byle by panowały tam warunki, które będą mi odpowiadać. Na razie mieszkam w Bydgoszczy, podoba mi się tam i nie chcę tego zmieniać. Ba, mi się nawet nie chce szukać innego lokum w razie czego. Jakoś tak już się przyzwyczaiłam do mojego wieżowca, okolicy i sąsiadów ;)

Ja rozumiem, że ludzie są ciekawi, co u drugiego się wydarzy, co planuje i co ma robić. Ale jestem też pewna, że takie sugestie tylko irytują. Bo jeżeli ktoś podejmie jakąś decyzję, to z pewnością zainteresowany się o tym dowie. Nie musicie się bać, że ktoś ukryje, że znalazł pracę, wyjechał za granicę, czy spodziewa się dziecka. Po co tylko komuś planować życie i wywierać na nim niepotrzebną presję, która nikomu nie jest do niczego potrzebna? ;)

Tak więc, żyjmy dniem i nie martwmy się, co będzie za rok, dwa, czy dziesięć. I tak nie zmienimy przyszłości pod kogoś.

36 komentarzy:

  1. to Ty nie wiesz, że "ludzie" ZAWSZE wiedzą lepiej co powinnaś? :)
    szkoda tylko, że sami swojego życia nie umieją ułożyć tak, jakby chcieli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy wie lepiej. Ja nikomu nie mówię, co ma robić:)

      Usuń
  2. Otóż to, nic dodać, nic ująć ;-) Mam to samo, ciotce już nawet się nie zwierzam, bo zawsze ma na zawołanie kilka złotych i niezwykle irytujących rad odnośnie mojego życia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie ;) Zresztą jutro może być koniec świata więc po co planować i się martwić ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niektórzy lubią planować życie innym lub na siłę sugerować co będzie dla nas najlepsze. Najlepiej ich olac lub informacje wpuszczać jednym a wypuszczać drugim uchem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym rozumiała, gdyby ktoś miał życie idealne i zaplanowane od A do Z, ale zazwyczaj to są osoby, które są jeszcze mniej rozgarnięte ode mnie.

      Usuń
  5. Spokojnie, najlepiej się tym nie przejmować. Niech sobie gadają, "a ty dalej rób co chcesz" :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ty wiesz co będziesz musiała najlepiej! :p) Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  7. Na szczęście mi już coraz rzadziej ktoś podsuwa pomysł, że coś muszę. To chyba się zmienia, gdy posuwamy się w latach. Warto myśleć o przyszłości, ale warto też cieszyć się teraźniejszością :) Z własnego doświadczenia wiem, że przyszłość zdecydowanie często zaskakuje i to najczęściej pozytywnie :) Miłej niedzieli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Ja z doświadczenia też widzę, że nie warto planować, bo wiele się może zmienić.
      Dziękuję i również życzę udanej niedzieli!

      Usuń
  8. nie wiesz jak to jest mnie się nie układa to podpowiem innym :P
    ja mam jedną taką osobę która oczywiście wie co powinnam robić ale ja robię tak jednym uchem wchodzi drugim wychodzi i robię to co hcę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to co 2 znajomy wie, co powinnam. Szkoda, że u siebie nie umie tego zastosować.

      Usuń
  9. Heh moja mamuśka jest idealnym przykładem 'planowaczki' mojego życia ;p Nawet pierwsze i drugie studia mi wybrała ;p To jest dopiero hard core..

    OdpowiedzUsuń
  10. Paulina niektórzy muszą się wygadać. Pozwól im na to :) a rób co uważasz za słuszne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie masz rację, niektórym to się w domu nudzi ;)

      Usuń
  11. Ja też będę Musiała szukać prace za 2lata,ale to za 2lata a już o tym słyszę od momentu gdy urodziłam dziecko i wtedy skończyła mi się umowa o pracę . Na razie mamy umowę z mężem ,że siedzę do ok 3.5 lat dzieckiem i nikomu nic do tego:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to już koniecznie musisz się zacząć rozglądać :D Nie wiem, że jeszcze o tym nie pomyślałaś :D

      Usuń
  12. zgadzam się w tym w 100%. Co kogo interesuje jak przeżyjemy NASZE życie. Kto dał im prawo decydować i podejmować decyzje , które należą do nas? NIKT i przy tym pozostańmy :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz niech zainteresowani to przeczytają :D

      Usuń
  13. Jak ja Cię dobrze rozumiem... Wszyscy wkoło zawsze wiedzą lepiej, więc najlepszym wyjściem będzie się do nich dostosować. Ooo, co to, to nie. Moje życie, więc i tylko moje decyzje.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dębica stoi dla ciebie otworem, skoro miejsce zamieszkania jest Ci obojętne:-p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie tyle obojętne, co mogę się dostosować.

      Usuń
  15. Oj, jak ja bardzo nie lubię musieć...

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja myślę inaczej. Nie mówię, aby planować na 3 lata w przyszłość, ale należy wyznaczyć sobie cele w życiu. Np. skończyć studia, znaleźć dziewczynę (ew. chłopaka :D) potem pracę, założyć rodzinę etc. Każdy człowiek ma inne cele i priorytety wg. których żyje. Nie można żyć z dnia na dzień, nie wiedząc co się chce robić. To człowieka wyniszcza i wpada w spiralę marazmu.

    Kolejna sprawa, zmienianie przyszłości pod kogoś. Hipotetyczna sytuacja, właśnie spodziewasz się dziecka. Nie ma rady, trzeba zmienić swoje plany, swoje przyzwyczajenia. W tym momencie najważniejsze jest dziecko i zapewnienie przyszłości.

    Wg mnie, tym postem trochę próbujesz się wytłumaczyć z tego braku planów. I po za tym nie namawiam Cię do niczego, po prostu takie są moje spostrzeżenia. Z doświadczenia (znajomych) wiem, że szalone pomysły na życie kończą się na 25 roku życia. Potem zaczyna się, to co nazywamy dorosłością. Wtedy klarują się decyzje które podjęliśmy kiedy mieliśmy 18-19 lat... największa ironia losu, dać najwięcej możliwości w decydowaniu o przyszłości, wtedy gdy jeszcze ma się siano w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, są takie sytuacje ekstremalne, jak np. niespodziewane dziecko i wtedy wszystko i tak trzeba przewartościować.
      Nie próbuję się tłumaczyć z mojego braku planów, bo szczerze mówiąc plan jakiś mam. Na razie jeszcze 2,5 roku studiuję, potem zobaczę, jak będzie wyglądało na rynku pracy. Nie wykluczam założenia własnej działalności. To nie jest tak, że żyję z dnia na dzień.
      Denerwuje mnie tylko, że ktoś nie dopuszcza do myśli tego, że każdy ma swoją wizję życia, tylko mu się wcina cały czas.

      Usuń