1 maja 2014

,,Zabłądziłam" Agnieszka Olejnik || ,,Zaklinacz czasu" Mitch Albom || ,,Malownicze. Wymarzony dom" Magdalena Kordel

Byłam bardzo ciekawa nowej Serii z fasonem wydawanej przez Wydawnictwo Literackie. Zamówiłam ,,Jajko z niespodzianką" oraz ,,Zabłądziłam", jednak to od tej drugiej zaczęłam zapoznawać się z tą serią.


Maja w swoim nastoletnim życiu przeżyła zdecydowanie zbyt wiele. Gwałt, samobójstwo siostry, osamotnienie w domu rodzinnym, nikły, o ile nie żaden, kontakt z rodzicami. Nie potrafiła odnaleźć się wśród rówieśników, jedyną rozrywką była dla niej gra w koszykówkę. Pewnego dnia jednak zauważyła chłopaka, który dzięki pewnemu splotowi wydarzeń znalazł się w środku roku w nowej instytucji. Chociaż spodobał się Mai od pierwszego wejrzenie nie potrafiła się przełamać i do niego podejść. Czy w końcu jej się to udało? Jaką tajemnicę skrywał nieznajomy Aleksander? Czy Alkowi udało się dotrzeć do dziewczyny?

Muszę się Wam przyznać, że z początku sądziłam, że to będzie taka powieść obyczajowa, jakich w swoim życiu przeczytałam już wiele. Do pewnego momentu moje domysły się sprawdzały, jednak nastąpił taki moment, gdy wszystko się zmieniło. Zaczęłam czytać jeszcze bardziej, coraz mocniej kibicowałam Majce i myślałam intensywnie, tak, jakbym mogła jej to przekazać, aby nie robiła tego, co zamierza. To nie jest łatwa opowieść. Na końcu aż się popłakałam, a podczas czytania kilkakrotnie miałam łzy w oczach.

To opowieść o dojrzewaniu nastolatków, które niestety nie zawsze jest barwne i kolorowe. Często zdarzają się problemy, z którymi młodzi ludzie nie do końca potrafią sobie poradzić, a którym to muszą stawić czoło. To pozycja, w której poznamy moc prawdziwej przyjaźni, młodzieńczej miłości. Dowiemy się, czy ze ślepego zaułka jest jakieś wyjście. To powieść, która wiele zmieni w naszym życiu,sprawi, że na sprawy, na które dotąd mieliśmy wyrobione swoje zdanie, spojrzymy inaczej. Przypomnimy sobie, jak to było, gdy mieliśmy te naście lat, jak wyglądał świat naszymi oczami. I zrozumiemy. Zrozumiemy Maję i Alka.

Byłam szczerze zdziwiona, gdy przeczytałam, że Agnieszka Olejnik to dopiero debiutantka. Powieść ,,Zabłądziłam" jest tak prawdziwie napisana, autorka doskonale stopniowała napięcie, powodując, że nieraz i nie dwa miałam ochotę, aby akcja jeszcze szybciej się toczyła, abym mogła poznać już zakończenie tej historii. Czy szczęśliwe, tego nie wiedziałam do samego końca. Do ostatniego zdania nie wiemy, jak ta opowieść się zakończy. Nie ukrywam, że z wielką przyjemnością przeczytałabym kontynuację. Czuję, że jeszcze można dalej rozwinąć losy Mai, a z talentem Agnieszki Olejnik będzie to z pewnością coś niesamowitego.

Seria z fasonem to nowa seria wydawana przez Wydawnictwo Literackie. Jak wspomniałam, na półce czeka już na mnie ,,Jajko z niespodzianką", jednak ja podświadomie czuję, że to ,,Zabłądziłam" skradła moje serce. I na długo w nim pozostanie.

Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 2014
Format : Książka
Liczba stron: 312
Półka: posiadam

Do kupienia: MatrasMerlinWydawnictwo Literackie


Moja ocena : 10/10

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Praca, szkoła, dom, blog, wycieczki. Żyjemy w ciągłym biegu. Naszym marzeniem jest, aby zamiast 24 h nagle zrobiło się 36 albo 48. Niestety, tak się nie da.


Wyobraźmy sobie dzień, ba, godzinę bez zegarka. Bez żadnych ograniczeń. Nie da się. Jesteśmy społeczeństwem tak podporządkowanym czasowi, że wszystko toczy się wokół niego. Spotkanie o 12, kawa o 15, książka o 18.30., pójście spać o 23. Całe nasze życie to czas. Czas, którego nie da się zatrzymać, nie da się zmienić, nie da się wydłużyć.

Sarah Lemon. Victor Delamonte. Pozornie wydawałoby się, że nic ich nie łączy. A jednak. Wspólnym mianownikiem łączącym tę nastolatkę i tego biznesmena jest CZAS. Dziewczyna starała się, aby upływał on, jak najszybciej, aby mogła się już spotkać z chłopakiem, który jej się podobał. Mężczyzna natomiast zbliżający się ku kresowi życia pragnął, aby czas się zatrzymał, jednak nowotwór był nieubłagany. Victor spróbował więc przechytrzyć go, tylko, czy to w ogóle było  możliwe?

Najlepiej przekonał się o tym Dor, od którego wszystko się zaczęło. To on, jako pierwszy wymyślił patyczki, określanie tej samej pory kolejnego dnia. Stworzył naczynia z cieknącą wodą, przez które woda przeciekała, określając dzięki temu pory dnia. Jednak za swój błąd został ukarany. Czas stał się tym, który przypominał mu o tym, czego się dopuścił. Dopuścił się wynalezienia czasu.

Muszę przyznać, że na tę pozycję miałam ochotę już od dłuższego czasu, jednak jakoś nieśpieszno mi było do jej zakupu. Właściwie sama nie wiem dlaczego. Na całe szczęście Justyna pożyczyła mi ,,Zaklinacza czasu", a ja nie zwlekając zbyt długo zabrałam się za jego lekturę. Pozycję czyta się niezmiernie szybko, strony przelatują błyskawicznie dzięki lekkiemu stylowi pisarza, a także dość dużej czcionce. Nie ma co ukrywać, jest ona odpowiednia do czytania całości na raz, aby oczy się nie męczyły.

,,Zaklinacza czasu" pochłonęłam w kilka godzin. Mimo pozornie interesującej historii tylko sam koniec był szczególnie poruszający. Całość została napisana poprawnie, jednak nie wywarła na mnie większego wrażenia. Autor uświadomił mi jednak bardzo ważną rzecz. Gonienie za czasem nie ma większego sensu. Och, jak cudownie byłoby zamieszkać gdzieś z dala od ludzi. W takim wymarzonym domu, gdzie czas płynąłby swoim rytmem, a my nie musielibyśmy zwracać na niego uwagi. Gdyby to było tylko możliwe...

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2014
Format : Książka
Liczba stron: 288
Półka: pożyczona

Do kupienia: Matras, Merlin, Znak


Moja ocena : 7/10


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Twórczość Pani Magdaleny Kordel nie jest mi obca. Jakiś czas temu miałam okazję zapoznać się z powieścią ,,Wino z Malwiną". Deklarowałam wtedy, że przeczytam również inne książki pisarki. No cóż, nie tak szybko było mi to dane ...


Przyznajcie sami, któż z nas nie marzy o naszym, tylko naszym wymarzonym, wyśnionym domku gdzieś w dogodnym dla nas miejscu? Snujemy plany, sporządzamy kosztorysy, nierzadko chcąc się wyrwać z pędzącego miasta. Magda, związana od 2 lat ze swoim przełożonym w końcu postanowiła coś zmienić. Rzuciła pracę, zerwała z ukochanym i ... postanowiła wreszcie odpocząć. Poniekąd dzięki przypadkowi nabyła od matki przyjaciółki dom w Malowniczem, który tamta kupiła całkiem okazyjnie i zbędnie. Magda postanowiła obejrzeć nowy nabytek, spędzić w nim krótki czas, tymczasem spotkała na swojej drodze osoby, które bardzo chciała wesprzeć. Czy udało jej się pomóc małej Marcysi, która wyjątkowo do niej lgnęła, czy Julia, która zmagała się z rodzinnymi problemami zdołała rozwiązać tajemnicę i co najważniejsze, jak Magda została przyjęta, bądź co bądź, przez zżytą ze sobą społeczność?

Muszę przyznać, że książkę zakupiłam już jakiś czas temu, odłożyłam na półkę i sobie tam leżała aż do pewnego popołudnia, gdy poczułam impuls, aby ją przeczytać. Pozycja zbierała same pozytywne oceny, a ja po zaznajomieniu się z jedną pozycją Pani Magdaleny Kordel podświadomie czułam, że i ,,Malownicze. Wymarzony dom" przypadnie mi do gustu. Jest to po części nawiązanie do książek, wydawanych w Wydawnictwie Sol, jednak można ją czytać, jako osobną powieść.

Co mnie niezmiernie cieszy pisarka zapowiedziała, że już w czerwcu będziemy mogli zapoznać się z dalszymi losami Magdy, Kacpra i całej tej gromadki, która pokochała Malownicze i postanowiła zatrzymać się w nim na dłuższą chwilę. Sama chciałabym zamieszkać w takim miejscu. Cisza, spokój, nikt nigdzie się nie śpieszy. Oczywiście nie jest tak sielankowo, jak by się mogło wydawać. Mieszkańcy borykają się z codziennymi problemami, jak każdy z nas. Są jednak jedną społecznością, gdzie jeden człowiek dla drugiego jest w stanie poświęcić wiele. I zawsze są gotowi do pomocy, o czym przekonacie się,czytając ,,Malownicze. Wymarzony dom".

Zapoznając się z tą pozycją byłam niezwykle ciekawa, co wydarzy się na kolejnej stronie. Mogłoby się wydawać, że to powieść obyczajowa, jakich wiele, jednak tak nie jest. Wraz z rozwojem akcji pisarka ujawniała nam nowe fakty z życia bohaterów, a po zakończeniu powieści czuję pewien niedosyt. Jestem bardzo ciekawa, jak dalszej potoczy się akcja w II tomie Malowniczego. Dzięki prostemu językowi i lekkiemu stylowi czyta się ją dość szybko i przyjemnie. To taka lektura, przy której odprężymy się zapominając o całym świecie. I przeniesiemy się do Malowniczego, gdzie życie płynie swoim torem...

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2014
Format : Książka
Liczba stron: 400
Półka: posiadam

Do kupienia: Martas, MerlinZnak


Moja ocena : 8.5/10


6 komentarzy:

  1. Droga Paulino, poprawnie pisze się "liczba stron", nie ilość - ilość to może być mleka (niepoliczalnego), np. 350 ml, a nie stron, jak najbardziej policzalnych i ponumerowanych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta Zabłądziłam chyba najbardziej do mnie trafia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam ,,Zaklinacza czasu". I mnie się spodobała ta książka :)

    OdpowiedzUsuń