14 lutego 2016

,,Natalii 5" Olga Rudnicka

Zachęcona przyjemną lekturą 2-tomowej serii ,,Zacisze 13" autorstwa Olgi Rudnickiej postanowiłam zapoznać się z inną polecaną serią, której trylogię rozpoczyna powieść ,,Natalii 5".

Książkę wypożyczyłam z biblioteki i postanowiłam zabrać ją ze sobą do Torunia, licząc na to, że przebywając tam 3 dni, z powodzeniem zapoznam się z tą pozycją. Niestety, przeliczyłam się. Jakoś nie mogłam wciągnąć się w tę opowieść, choć w drugiej połowie było trochę lepiej. Nie twierdzę, że pozycja sama w sobie jest zła, po prostu mi nie przypasowała. A o czym właściwie jest cała opowieść?

Otóż pewnego dnia Jarosław Sucharski dowiedział się o raku mózgu. Mimo, że za życia nie grzeszył wielką uczciwością, mając kilka żon, pięć córek i swoje tajemnice, przed końcem postanowił przelać na konta dzieci po milionie złotych, a sam popełnić samobójstwo w swoim domu w Mechlinie. I tak też się stało, choć podczas śledztwa, komisarz Potocki nie do końca jest przekonany, czy to przypadkiem nie było zabójstwo. Sprawy nie ułatwia obecność pięciu, jakże różnych, a jednak podobnych Natalii, córek nieboszczyka. Jedno jest pewne, komisja będzie miała ręce pełne roboty, bowiem siostrzyczki potrafią doprowadzić do szału każdego, kto chce coś wiedzieć.

Pewnie mnie nie zrozumiecie, ale ja, mimo, że lektura ,,Natalii 5" nie należała do moich ulubionych, mam zamiar przeczytać pozostałe 2 tomy. Jestem ciekawa, co tym razem wymyślą siostry Sucharskie, jak potoczą się ich dalsze losy. Jednego jestem bowiem pewna - na brak rozrywek z pewnością nie będą narzekać. Sprawdźcie, czy pięć różnych charakterów jest w stanie wspólnie funkcjonować.

3 komentarze:

  1. Mimo tego trudnego początku jednak ciekawią Cię dalsze poczynania bohaterek, więc chyba nie jest tak źle ;) A o książkach autorki słyszałam sporo dobrego i na pewno po jakąś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię, kiedy ciężko jest mi "wbić się" w daną historię, ale i tak mam ochotę na twórczość Rudnickiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze nic tej pisarki, ale na razie też nie mam ochoty.

    OdpowiedzUsuń