16 września 2016

,,Były sobie świnki trzy" Olga Rudnicka

Z twórczością Olgi Rudnickiej zaczęłam zapoznawać się w ostatnim czasie dość intensywnie. Korzystając z jakiejś promocji zakupiłam jej najnowszą powieść, czyli ,,Były sobie świnki trzy". Nic tak nie sprzyja dobrej lekturze, jak bezsenne biwakowe noce.



Marta Skałka. Kamelia Padecka. Jolanta Markiewicz. Trzy kobiety, których mężowie są ze sobą powiązani. Łączy je jedno. Sandra Tomaszewska, była prostytutka, obecnie podwładna Tadeusza Markiewicza. Kobiety nie są jednak aż tak głupie, jak sądzą ich małżonkowie. Pewnego dnia wpadają na iście szalony plan - wyeliminują małżonków, ciesząc się dalszym życiem w luksusie i dostatku. Ustalają nawet harmonogram, która kobieta zabije którego męża. Nieoczekiwanie jednak w wyniku zbiegów okoliczności ginie Tobiasz Skałka, a do akcji wkracza komisarz Kalinka. Czy dalsza ,,eliminacja" niewiernych małżonków przebiegnie tak sprawnie, jak na początku założono? Czas wciąż  ucieka...

Muszę przyznać, że ,,Były sobie świnki trzy" zakupiłam krótko po premierze, ściągnęłam sobie na telefon i tak ta książka sobie czekała i czekała. W końcu nie mając nic innego do czytania na biwaku, na którym spać nie mogę, zaczęłam czytać właśnie ten humorystyczny kryminał. Olga Rudnicka po raz kolejny w humorystyczny sposób przedstawia uknutą intrygę, tym razem dotyczącą zamordowania trzech małżonków. Szczerze mówiąc, wciągnęła mnie ona już od pierwszych stron. Co prawda, ostatecznie skończyłam ją po tygodniu, ale jestem prawie pewna, że to jedna z lepszych pozycji autorki.

Wartka akcja, ciekawie wykreowani bohaterowie to coś, czego po raz kolejny autorce nie można zarzucić. Z jej twórczością zapoznaję się już od pewnego czasu i z żalem muszę przyznać, że została mi do nadrobienia lektura ,,Diabli nadali", którą już wypożyczyłam z biblioteki i, mam nadzieję, że będzie to kolejna iście literacka uczta. ,,Były sobie świnki trzy" to zabawna, miejscami tragiczna historia o tym, co może czekać niewiernych mężów, zwłaszcza tych, którzy przed ślubem kazali małżonkom podpisać intercyzy...



3 komentarze:

  1. To była pierwsza komedia kryminalna, jaką przeczytałam i i naprawdę mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fabularnie z wszystkich książek autorki własnie ta zainteresowała mnie najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  3. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Rudnickiej i przyznam szczerze, że miałam chyba zbyt wygórowane oczekiwania, bo książka nie zachwyciła mnie tak, jakbym tego chciała.

    OdpowiedzUsuń