15 kwietnia 2013

PRZEDPREMIEROWO ,,Szkoła żon" Magdalena Witkiewicz

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2013
Format : Książka
Ilość stron: 256
Półka: posiadam
Do kupienia: Gandalf, Matras, Filia

Z twórczością autorki zapoznałam się kilka miesięcy temu, czytając ,,Opowieści niewiernej”, która tak mnie zauroczyła, że postanowiłam przeczytać kolejną powieść pisarki. Tym chętniej sięgnęłam po nią z tego powodu, że ostatnio szaleję na punkcie literatury erotycznej, a ,,Szkoła żon” zalicza się właśnie do tego gatunku. Nie jest to jednak opowieść, jakich wiele…

Julka po rozwodzie z mężem, który zdradził ją ze swoją sekretarką, postanawia pocieszyć się w gronie najbliższych przyjaciółek – Jolki, Alicji i Magdy. Niespodziewanie dosiadł się do nich Konrad, przystojny nieznajomy, który od razu spodobał się rozwódce. Za namową znajomych postanowiła wziąć udział w loterii i wygrała pobyt w luksusowym Spa, jednak nie takim zwyczajnym… To Spa nosiło nazwę ,,Zmysłowej Szkoły Żon”. Tego, co kryło się pod tą nazwą nie spodziewała się chyba żadna z kobiet, płacących dużą ilość pieniędzy za to, aby wziąć udział w takim ,,szkoleniu”.

Razem z Julką udział w zajęciach wzięła także Miśka, nastoletnia barmanka, którą na pobyt tam namówił ukochany Misiek, któremu wciąż nie wystarczały jej umiejętności seksualne… Była także Jadwiga, której mąż postanowił odkrywać życie erotyczne z sąsiadką. Nie zabrakło także Marty, kobiety z nadwagą, która zgodziła się na przyjazd pod kilkoma warunkami. Jedno było pewne, życie tych dziewcząt po pobycie w Zmysłowej Szkole Żon już nigdy nie było takie samo. Czy lepsze? Przekonajcie się sami !

Powieść Magdaleny Witkiewicz zalicza się do Serii z Tulipanem, która ukazuje się pod kierownictwem Wydawnictwa Filia. Czytałam już ,,Mistrza” Katarzyny Michalak, który wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie, dlatego wiedziałam mniej więcej, czego mogę spodziewać się po ,,Szkole żon”, jednak efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania !

To nie jest erotyk, jakich wiele możemy dziś spotkać na polskim rynku wydawniczym. To ciepła opowieść o tym, że trzeba pokochać najpierw samą siebie, bo nikt inny za nas tego nie zrobi. I nie ważne, czy mamy 27 lat, jak Julka, czy 53, jak Jadwiga. Nieistotne jest, czy pracujemy w pubie, jak Miśka, czy jesteśmy osamotnionymi matkami, jak Marta. Najważniejsze jest, abyśmy uwierzyły, że cała siła piękna i władzy tkwi w nas samych. Nie musimy podporządkowywać się mężom, kochankom, spełniać ich oczekiwań. To my jesteśmy WAŻNE.

Nie będzie tu  scen erotycznych z obleśnymi aktami, bo przecież nie to jest najważniejsze. Będzie za to dużo romantyzmu, jednak erotyzm też będzie pobudzał nasze najczulsze zmysły.  Każda bohaterka odkryje siebie na nowo. Czy będą zadowolone z tej przemiany – zobaczymy.

Magdalena Witkiewicz początkowo tą pozycję chciała napisać pod pseudonimem. Cieszę się jednak, że w końcu się na to nie zdecydowała, bowiem co jak co, ale takie dzieło mogło wyjść tylko spod jej pióra. To pisarka, która nie jest monotematyczna. Pisze powieści dla dzieci ( ,,Lilka i spółka” ), ale też dla dorosłych, jak na przykład ,,Ballada o ciotce Matyldzie”, która wszystkich bawi i jednocześnie wzrusza. Ja mam ją już na swojej półce i nie mogę doczekać się jej lektury.

,,Szkołę żon” polecam każdej kobiecie, niekoniecznie nawet lubiącej literaturę erotyczną. Powieść Magdaleny Witkiewicz przypadnie z pewnością każdemu do gustu, a kto już ją przeczyta zapragnie na zawsze przenieść się do mazurskiego SPA.

Moja ocena : 10/10

Data premiery : 17.04.2013 r.

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Autorce
Pani Magdalenie Witkiewicz



6 komentarzy: