8 lipca 2013

,,Kaznodzieja" Camilla Lackberg

Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2010
Format : Książka
Ilość stron: 438
Półka: posiadam
Do kupienia: Gandalf, Merlin, Czarna Owca

Recenzja bierze udział w konkursie Zbrodni w Bibliotece

Camilla Lackberg to jedna z bardziej znanych szwedzkich pisarek, ja miałam okazję zapoznać się z jej twórczością po raz drugi i z pewnością nie ostatni. Moja miłość do kryminałów skandynawskich zaczęła się od Asy Larsson, potem był i wciąż jest Jo Nesbo oraz wspomniana autorka ,,Kaznodziei”.

Co prawda od czasu lektury ,,Książniczki z lodu” minęło już trochę czasu, jednak nie przeszkadzało mi to w zapoznaniu się z dalszymi losami komisarzy w Tanumshede. Policjant Patrik Hedstrom oczekiwał wraz ze swoją ukochaną Eriką dziecka, które lada moment miało przyjść na świat. Z tej okazji postanowił też iść na urlop, jednak niespodziewanie jeden telefon pokrzyżował ich plany. We Fjallbace znów zaczęły się dziać ,,poważne” rzeczy. Mały chłopiec w Wąwozie Królewskim znalazł ciało zamordowanej, jak się później okazało, Tanji Schmidt. Obok jej zwłok znajdowały się 2 czaszki kobiet zabitych przed kilkudziesięcioma laty, Siv lentin i Mony Thernblad. Wszystkie ofiary miały połamane kości i bardzo cierpiały przed śmiercią. Dlatego, gdy niespodziewanie zniknęła niepełnoletnia Jenny Moller komisarze rozpoczęli walkę z czasem. Czy udało im się znaleźć zabójcę wszystkich kobiet? A może te sprawy nie łączyły się, nie było mowy o seryjnym zabójcy, a tylko naśladowcy? Policja będzie miała do rozwiązania niejedną sprawę.

Na jaw wyjdą też konflikty rodziny Hultów, gdzie zwaśnieni bracia świadczyli przeciwko sobie.  Ephraim Hult był nazywany przez społeczeństwo kaznodzieją, a jego synowie Johannes i Gabriel mieli rzekomo zdolności uzdrawiania chorych. Nie wydaje więc się dziwne, że syn tego drugiego, Jacob, postanowił zająć się nawracaniem na drogę cnót. Tylko co z tego wynikło?

Jak zwykle bywa w moim przypadku z kryminałami skandynawskimi przepadam w nich bez reszty. W przypadku ,,Kaznodziei” nie było inaczej. Tajemnicze morderstwa, które miały miejsce ponad 2 dekady temu, zaginione dziewczyny, tajemnice rodzinne, które zaczęły wychodzić na światło dzienne zaciekawiły mnie tak bardzo, że trudno było mi się oderwać od opisywanych zdarzeń.

Dzięki lekkiemu stylowi Camilli Lackberg i szybko toczącej się akcji czytelnik wciągnie się bardzo szybko. Według mnie nie jest wymagane czytanie I tomu, jeżeli nie mamy go akurat w zasięgu, bo ważniejsze fakty zostały przypomniane. Polecam jednak czytać jeden tom za drugim, ja już nie mogę doczekać się kontynuacji, czyli ,,Kamieniarza”, który mam nadzieję także mi się spodoba.

W twórczości skandynawskich pisarzy bardzo lubię to, że do samego końca wodzą czytelnika za nos, ujawniając co chwilkę nowe fakty, które zmieniają bieg wydarzeń i nie wiadomo, kto za wszystkim stoi. Tym razem było tak samo, miałam swoje typy, jednak Lackberg zakpiła sobie ze mnie, ujawniając prawdę kilka stron przed skończeniem tomu.

,,Kaznodzieja” to jeden z lepszych kryminałów, jakie miałam okazję czytać. Polecam oczywiście miłośnikom twórczości pisarki, a tych, którzy nie są przekonani zachęcam do przeczytania choć fragmentu, a potem sami się przekonacie, że warto poświęcić tej pozycji swój czas !

Moja ocena : 9/10

Seria :
01. ,,Księżniczka z lodu" - Recenzja
02. ,,Kaznodzieja" - Recenzja

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu 



6 komentarzy: