wtorek, 1 października 2013

,,Alchemia miłości" Eve Edwards

Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2013
Format : Książka
Ilość stron: 384
Półka: posiadam
Do kupienia: GandalfMerlin, Matras


Jeszcze zanim książka pojawiła się w Polsce wiedziałam, że coś jest w niej magicznego.  Sama okładka już fascynuje, a dodatkowym plusem przemawiającym na jej korzyść jest fakt przynależności do cyklu powieści historycznej wydanej przez Literacki Egmont. Podchodziłam do niej z pewną dozą niepewności, nie wiedziałam bowiem, czego mogę się spodziewać po pisarce, tym bardziej, że było to moje pierwsze spotkanie  z jej twórczością.

Akcja powieści toczy się w czasach tudorowskich, o których powiem szczerze wiem niewiele. Czytając jednak pochlebne opinie o realiach i zachwytach nad Tudorami ciekawa byłam, jak spodoba mi się ,,Alchemia miłości”. William Lacey, hrabia Dorset po śmierci ojca wraz z rodziną został bez grosza przy duszy, bowiem jego opiekun za życia uwierzył alchemikowi, sir Arthurowi Huttonowi, który wierzył, że znajdzie recepturę na złoto. Niestety, nic z tego nie wynikło, a Will mając dosyć własnych problemów postanowił wypędzić uczonego wraz z nastoletnią wówczas Eleanor z dworu. Jego jedynym marzeniem było wówczas, aby już nigdy ich nie spotkać. Tymczasem minęło kilka lat i nadszedł moment, aby hrabia znalazł sobie żonę z odpowiednim posagiem, aby uratować rodzinę i zapewnić im godny byt. Wówczas poznał nieznajomą lady, która zafascynowała go od pierwszego wejrzenia. Co więcej, była oczytana, władała także łaciną i greką. Niestety, okazało się, że nieznajomą był nikt inny, jak Ellie, dziewczyna, której Will już nigdy nie chciał spotkać. Czy wybrał miłość i biedę, czy zdrowy rozsądek zmusił go do ożenku z jakąś zamożną panną?

Muszę przyznać, że na początku nie bardzo potrafiłam się wczuć w klimat opisywany przez Eve Edwards. Z każdą stroną było jednak coraz lepiej. Pisarka doskonale oddała klimat epoki – małżeństwa z rozsądku, zhańbienie panien, które straciły cnotę przed ślubem i intrygi, a także sprzeniewierzanie się prawidłowej wierze, które było surowo karane, groziła za nie nawet kara śmierci.

Jak w takich warunkach odnalazł się  hrabia Dorset, który miał na wyżywieniu jeszcze 3 rodzeństwa i matkę. Na szczęście, jedna z sióstr już wyszła za mąż i nie trzeba się było martwić jej przyszłością. Czy rozważny i poukładany Will wybrał życie z Ellie, dziewczyną, która nie mogła mu nic zaoferować oprócz swojej miłości, a może z lady Jane, która mogła wnieść dużo pieniędzy, a jednocześnie uczynić go nieszczęśliwym do końca życia? Wybór był z pewnością niełatwy.

Najbardziej żal mi Eleanor, która miała ojca, którego interesowała jedynie alchemia i coraz to nowe sposoby na wynalezienie złota. Zupełnie nie interesował się córką ani jej przyszłością. Jedynie w chwilach opamiętania żałował, że nie mógł zapewnić jej dostatniego życia. Czy jednak ich los uległ poprawie?

,,Alchemia miłości” to bardzo ciekawa opowieść, którą przeczytałam z przyjemnością. Oczywiście, mogłaby w kilku momentach być bardziej emocjonująca, jednak, jak na I tom autorka spisała się dobrze. Nie zabrakło dramatycznych momentów, a sama akcja skończyła się tak, że mam ochotę na kontynuację. Pokładam nadzieję, że nie dane mi będzie na nią zbyt długo czekać !

Moja ocena : 8,5/10


Za egzemplarz książki dziękuję 



Przypominam o 2-letniej Nikoli, która potrzebuje naszej pomocy, liczy się każdy grosik.




33 komentarze:

  1. Bardzo interesująca książka, chętnie sięgnę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Skusiłam się..teraz tylko muszę zdobyć książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzydko pisząc, już się na nią napaliłam. Uwielbiam i czasy i klimat, jaki stworzyła autorka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie recenzujesz nowinki wydawnicze i szkoda, że tak mało mam czasu na czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tudorowie robią furorę, bardzo barwna ekipa. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ostatnio coraz głośniej o nich:)

      Usuń
  6. Książka mogłaby mi się spodobać, niezwykle ciekawie się zapowiada:)

    OdpowiedzUsuń
  7. lubię powieści historyczne, ale niekoniecznie te współczesne. nie mam zbytniej ochoty na "Alchemię miłości", ale jeśli wpadnie mi w ręce.. kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzeba będzie przeczytać, bo ciekawość jest ogromna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. już okładka zaprasza do czytania!

    OdpowiedzUsuń
  10. Twoja recenzja mnie zaciekawiła :) Być może sięgnę po książkę, jeśli znajdę ją w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawa recenzja. Jakby nie ten brak czasu to bym książkę przeczytała, lubię takie powieści osadzone w przeszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  12. dosłownie kilka minut temu czytałam recenzję tej książki, niestety niezbyt pochlebną i teraz mam mętlik w głowie :) czytać, czy nie? chyba na razie sobie podaruję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy kto czego oczekuje po książce ;)

      Usuń