4 października 2015

,,450 stron" Patrycja Gryciuk

Na początku były ochy i achy. Później entuzjazm recenzentów zaczął słabnąć. Obecnie jest pewnie umiarkowany. Postanowiłam sama sprawdzić, jakie wrażenie wywrze na mnie druga pozycja Patrycji Gryciuk.


Muszę przyznać, że sama fabuła wydała mi się niezwykle ciekawa. Pisarka, posądzona o plagiat, zamiast zająć się promocją swojej najnowszej książki ,,Na dnie", zmuszona jest podjąć jedną z ważniejszych decyzji w swoim życiu. Na domiar złego okazuje się, że we wszystko zamieszana jest firma farmaceutyczna - Helxon Next generation Laboratories, która toczy już ,,wojnę" z jednym z najlepszych pisarzy, Larsem Washingtonem. Okazuje się, że wszystkie sprawy nierozerwalnie się ze sobą łączą. Jak to możliwe, żeby dwóch pisarzy wpadło na zbliżony pomysł fabuły? Co z tym wszystkim wspólnego ma morderca?

Niestety, powieść od pierwszych stron mnie nie porwała. Wymęczyłam 60 stron i zastanawiałam się cały czas, skąd te wszystkie peany nt. tej pozycji. Ani to nic nowatorskiego, brak też szybkiej akcji. Przez te kilkadziesiąt minut zdążyłam dowiedzieć się co nie co o książkowej pisarce, Wiktorii Moreau, jej małżeństwie oraz... oraz poznanym przez nią MacKenzie'm Stanfordzie, aktorze, który miał wcielić się w głównego bohatera jej debiutu literackiego pt. ,,Skóra". Później było trochę lepiej. Ostatecznie powieść przeczytałam w dwa dni, przy czym ostatnie 120-150 stron uważam za najbardziej udane.

Trzeba przyznać, że takiej fabuły nikt jeszcze nie wymyślił. Dwóch pisarzy posądzonych o zniesławienie jednej firmy farmaceutycznej. Zagadki, które komisarz Maria Ortega musi rozwiązać. Naciski z góry, coraz więcej ofiar. Nowe rodzące się uczucie między Moreau a 10 lat młodszym od niej Stanfordem. To głównie wątek miłosny odegrał w tej pozycji znaczącą rolę. Kryminał stał się jakby tłem dla toczącej się znajomości dwojga bohaterów. Jest to przyjemna lektura, która niestety nie wzbudza większych emocji. Właściwie od początku podejrzewałam, że postać, która wydawała mi się dziwna, będzie miała coś na sumieniu. Wiele się nie pomyliłam.

Szczerze mówiąc, gdyby to był debiut, pewnie przymknęłabym oko na kilka braków. Krótkie rozdziały, dość sporo dialogów działa na pewno na plus tej pozycji. Czyta się ją szybko, choć za bardzo nie wciąga. Przynajmniej ja nie miałam poczucia, że już, teraz, natychmiast muszę poznać rozwiązanie intrygi. Jako romans z wątkiem kryminalnym, ,,450 stron" będzie idealne. Jeśli jednak liczycie na prawdziwą sensację, możecie się rozczarować.

Książkę otrzymałam od BookMaster.pl



3 komentarze:

  1. Książkę chciałam kiedyś czytać, ale ochota na jej lekturę już dawno mi minęła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wolałabym kryminał z wątkiem romantycznym niż na odwrót. :D Ciekawa recenzja, zachęca do przeczytania mimo, że nie jest to sensacja z prawdziwego zdarzenia, a książka ma piękną okładkę. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tytuł jak dla mnie jest świetny, jednak nie czuję się zachęcona do sięgnięcia po tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń