21 października 2015

,,Zadbam o to, aby cię nie stracić" Diego Galdino

Książkę otrzymałam na spotkaniu A może nad morze? Z książką 3. Postanowiłam się z nią w końcu zapoznać.


Któż z nas nie marzy o prawdziwej miłości - takiej, która zniewala, pozwala sądzić, że unosimy się kilka metrów nad ziemią, a nawet najkrótsza rozłąka może prawie przyczynić się do naszej śmierci. No właśnie. Także nie jestem wyjątkiem. Pewnie z tego też powodu lubię zaczytywać się w powieściach, w których owo uczucie odgrywa znaczącą rolę.

Z przyjemnością więc zapoznałam się z historią Lucii Leonardi, która dzięki pomocy ciotki wyrywa się z hiszpańskiego miasteczka, spod wpływu ojca i narzeczonego, i przybywa do Rzymu, aby odbyć 3-miesięczny staż w prestiżowym stołecznym dzienniku ,,Eco di Roma". Poznaje tam Amerykanina, Clarka Kenta, którego szybko obdarza odwzajemnioną miłością. Niestety, los nie jest dla nich łaskawy...

Szczerze mówiąc, mam mieszane uczucia w stosunku do tej pozycji. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać, bowiem nie czytałam innej powieści pisarza (,,Innej kawy o poranku" wydanej w 2014 roku). Styl autora jest dość przystępny, choć sztywny, jeśli mogę tak napisać. Niemniej jednak, miło spędziłam czas z tą książką podczas kilkugodzinnej wyprawy na Górny Śląsk. Nie jest to może arcydzieło na skalę światową, ale sądzę, że to odpowiednie czytadło na wolne popołudnie.

4 komentarze:

  1. Dano takich 'romansideł' nie czytałam.
    U mnie raczej królują kryminały ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Grazie per aver letto il mio romanzo... :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie ten sztywny język nieco zniechęca do lektury.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czułabym się niekomfortowo czytając powieść o miłości, która napisana jest sztywnym językiem. Tym razem to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń