9 maja 2017

,,Czereśnie zawsze muszą być dwie" Magdalena Witkiewicz

Czereśnie zawsze muszą być dwie. Podobnie, jak ludzie, potrzebują miłości, wsparcia.  


Dwa pokolenia. Zofia Krasnopolska niezbyt trafnym zbiegiem okoliczności trafia do mieszkania Stefanii Pilch, przyjaciółki szkoły, której ma pomagać. Zawsze ułożona, grzeczna, zdyscyplinowana Zosia na początku obawia się tych spotkań. Okazuje się jednak, że po kilkunastu latach znajomości starsza pani staje jej się bliższa niż własna matka. To Pani Stefania służy jej radą, wspiera w podejmowanych decyzjach, a także postanawia pokazać jej rozpadający się domek w Rudzie Pabianickiej. Czy Zosia pozna jego historię i przywróci mu dawną świetność?

Na temat ,,Czereśni..." słyszałam wiele na spotkaniach autorskich z Magdaleną Witkiewicz już kilka lat temu. Historia dojrzewała, podobnie jak drzewo owoców. Z każdym miesiącem autorka była bliżej napisania tej historii. Jak sama podkreśla, początkowo z innym zamysłem, powstała powieść do bólu prawdziwa, dająca nadzieję na to, że wieczna miłość istnieje. To opowieść z historią w tle, Gdańska, Rudy Pabianickiej, częściowo Łodzi. Zosia postanawia przywrócić swoją przyszłość do góry nogami, odkrywając przeszłość. Czy ma szansę na ukojenie duszy swojej i pana Andrzeja?

Muszę przyznać, że sporo dobrego naczytałam się na temat najnowszej powieści Magdaleny Witkiewicz. Z chęcią obejrzałabym na jej podstawie ekranizację. To historia, gdzie czasy przeszłe mieszają się z teraźniejszością. To opowieść o bohaterach takich jak my. Starym domu, skrywającym swoje tajemnice, strychu, na którym przechowywane są stare pamiątki. Nie da się ukryć, że takie historie z tajemnicą w tle mają w sobie pewien urok, który dodaje sentymentu całej powieści. ,,Czereśnie zawsze muszą być dwie", wyczekane, przeczytane, zachwycające.

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Autorce.

4 komentarze:

  1. "Czereśnie..." są na mojej liście książek do przeczytania :) Ale sięgnę po nie pewnie dopiero po przeprowadzce...

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje MUST HAVE :-)
    Lubię twórczość Pani Witkiewicz, ale czuję w kościach, że po tej historii to się zmieni. Z sympatii nie zostanie nic. Ona zamieni się w miłość do książek autorki :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam na jej temat sporo dobrych opinii. Dobrze, że i Ty jesteś zadowolona z lektury.

    OdpowiedzUsuń