środa, 16 września 2020

,,Opowiadania letnie, a nawet gorące" Praca zbiorowa

Książki dla kobiet cieszą się niebywałą popularnością. ,,Opowiadania letnia, a nawet gorące" także znajdą swoje zwolenniczki.


Zbiór opowiadań pierwotnie został wydany w 2006 roku, po 14 latach Wydawnictwo Prószyński i S-ka zdecydowało się jednak na jego wznowienie. Czy był to krok potrzebny? Jeśli popatrzymy na pisarzy, jedyne, kogo kojarzę, to Janusz L. Wiśniewski, Małgorzata Warda, Monika Szwaja, Magdalena Kordel, czy Manula Kalicka. Nie twierdzę w żadnym razie, że tylko znane nazwiska powinny tworzyć swoje teksty do antologii, jednak poziom jest w miarę wyrównany. Niestety, nie są to opowieści szczególnie wysokich lotów.

,,Opowiadania letnie, a nawet gorące" to teoretycznie historie, które powinny rozpalić nasze zmysły do czerwoności. Tymczasem okazuje się, że są to co prawda przyjemne opowiastki, ale niewiele mają wspólnego z oddziaływaniem na nasze zmysły. Przynajmniej moje. Biorąc pod uwagę fakt, że były pisane blisko 15 lat temu, a styl pisarzy też uległ zmianie, muszę przyznać, że całkiem przyjemnie spędziłam czas z tym zbiorem. Widać pewne niedociągnięcia, brak tempa akcji, ale z drugiej strony... to mają być chwile dla nas, które sprawią, że oderwiemy się od codziennych trosk i tak się dzieje.

Poznajemy równe oblicza miłości - młodzieńczej, małżeńskiej, odnalezionej po latach. Niektóre z przygotowanych tekstów mają w sobie nutkę kryminału, co dodaje im smaku. Nie zachęcam do zapoznania się z całością od razu, bo i nie ma takiej możliwości, ale pojedynczo-dwa-trzy. Bywały i chwile, że tak się wciągnęłam, że czytałam po ponad 100 stron za jednym razem. Nie jest to najwybitniejsza z polskich antologii, jakie są obecnie na rynku. Biorąc jednak pod uwagę datę pierwotnego wydania i chwilę wolnego czasu, warto po nią sięgnąć. Choćby wybiórczo.

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję księgarni Tania Książka.

3 komentarze: