niedziela, 17 kwietnia 2016

,,Lilith" Olga Rudnicka

Olga Rudnicka to polska pisarka, z której twórczością postanowiłam się ostatnimi czasy zapoznać. Zauważyłam, że zdecydowanie wolę jej krótsze powieści (jak np. ,,Zacisze", czy ,,Martwe Jezioro"), niż dłuższe (np. ,,Natalii 5", czy ,,Lilith").



Jeżeli chodzi o tę ostatnią, czytałam ją praktycznie tydzień (oczywiście robiąc dłuższe przerwy). Ostatniego dnia przysiadłam i przeczytałam właściwie ponad 2/3 całej historii. Nie wiem, czy bardziej wciągnęłam się w fabułę, czy odpoczęłam od tej pozycji, ale muszę przyznać, że czytałam ją z o wiele większym zainteresowaniem, niż początkowe kilkadziesiąt stron, z którymi strasznie się męczyłam. Może też być tak, jak w przypadku powieści Jo Nesbo, gdzie wkręcam się w fabułę po ,,przemęczeniu" części wstępnej. Wracając jednak do ,,Lilith", opowiem Wam pewną historię, która wydarzyła się w Lipniowie.

Lidia i Piotr Sianeccy to małżeństwo, które niespodziewanie otrzymuje spadek w postaci domu stryja mężczyzny mieszkającego w Lipniowie. Wszystko z pozoru wydaje się być idealne. Kobieta, mimo, że w ciąży, czuje się dobrze, spokojne otoczenie działa na nią kojąco. Poznaje Edytę Mielnik, prowadzącą lokalną księgarnię, utrzymującą się min. ze sprzedaży gadżetów związanych z miejscowymi podaniami, opowiadającymi historię Lilith, diabła w ludzkiej skórze. Cofamy się do czasów czarownic, kiedy niewinne kobiety palono na stosie, a następnie przenosimy się do czasów teraźniejszych, kiedy okazuje się, że giną młode nastolatki o blond włosach i niebieskich oczach. Czy mieszkańcy Lipniowa powinni czuć się zagrożeni?

Olga Rudnicka w przypadku ,,Lilith", moim zdaniem, może nie spisała się na medal, ale poradziła sobie całkiem nieźle. Dobrze wykreowani bohaterowie, tajemnica przekazywana z pokolenia na pokolenie, miejscowe opowiastki o czarownicach i obchodzenie świąt, niekoniecznie kościelnych. To połączenie kryminału z elementami fantastyki, miejscami powieje grozą. Jedno jest pewne. Jeśli lubicie twórczość Olgi Rudnickiej, nie możecie pominąć tej pozycji.

2 komentarze:

  1. Chyba najmniej mnie ta pozycja przekonuje, ale nie mówię nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę w końcu sięgnąć po książki Rudnickiej, jej twórczość ciągle przede mną :)

    OdpowiedzUsuń