Uwielbiam książki z motywem kulinarnym w tle. Powiedzcie sami, czy ,,Smaczne życie Charlotte Lavigne" nie wywołuje w Was przyjemnych asocjacji z jedzeniem i ucztą zmysłów? We mnie, jak najbardziej. Tak się ucieszyłam, gdy książka do mnie doszła, że rzuciłam mój egzamin z literatury i zaczęłam zapoznawać się z Charlotte. Ba, ja nawet sobie z nią porozmawiałam na Fanpage'u.