sobota, 26 kwietnia 2014

Zastaw się, a postaw się.

Zastaw się, a postaw się. Jakież to powiedzenie jest prawdziwe w przypadku Świąt, urodzin, imienin, imprez rodzinnych. Staramy się, aby stoły uginały się pod nadmiarem jedzenia, a nasi goście nie wyszli niezadowoleni i co najważniejsze, aby nie roznieśli plotki, że oszczędzamy na ich przyjęciu.

W Wielkanoc, czy Lany Poniedziałek, a może nawet na kilka dni, czy tygodni wcześniej mogliśmy przeczytać, że ludzie już padają na buźkę, bo trzeba okna umyć, zrobić to, tamto i owamto. W praktyce oznaczało to wykonanie tylu potraw, że nikt normalny nie byłby w stanie tego przejeść. Ale wiadomo od nadmiaru głowa nie boli. A może goście wpadną zapowiedziani, czy też nie? Co by powiedzieli, gdyby okna były nieumyte, a dywany nieodkurzone. Co jeżeli na stołach zabrakłoby tony jedzenia i wyszli by nie do końca opchani tymi dobrami?

Tak samo dzieje się w przypadku imprez rodzinnych. Sama pamiętam z własnego domu, gdy Mama kilka dni przed stała już w kuchni i przygotowywała różne specjały, aby goście byli zadowoleni. Gdy ktoś przychodzi na zwykłą kawę ja tym samym zwyczajem staram się zawsze coś upiec, a jeżeli nie, to kupuję chociaż ciasteczka. Wiadomo, nie jedną paczkę... A nuż sama zgłodnieję. Teraz to trochę parodiuję, jednak takie są realia. Nasze społeczeństwo nie chce być postrzegane jako skąpe.

Stoły suto zastawione mięsiwem, karafki pełne wina, czy nie przypomina Wam to trochę średniowiecznych uczt,które zdawałoby się już wyszły z użycia? Czy spotkanie ze znajomymi, czy obchodzenie uroczystości, czy Świąt musi się wiązać z tygodniową harówką przed, a potem kilkoma godzinami sprzątania po gościach? Czy to już nie te czasy, kiedy można trochę odpuścić? Ja idąc w gości nigdy nie oczekuję, że opcham się tam smakołyki. Powiedziałabym nawet, że skosztuję wszystkiego po trochu i tyle. Inaczej rzecz ma się w restauracji, gdzie sama za wszystko płacę. Płacę, więc jem, ile chcę. Nie narażajmy gospodarzy na nierzadkie, jak sądzę branie pożyczek, aby wyprawić huczne wesele, czy np. rocznicę ślubu.

I pamiętajmy o kulturze osobistej. Ja do dziś pamiętam, jak przypadkowo usłyszałam, jak jedna osoba wychodząc z gości powiedziała ,,Ale się obżarłam...". Zastanówmy się, czy o to w tym wszystkim chodzi. O obżarcie się.

11 komentarzy:

  1. Przyznam szczerze, że mnie strasznie krępuje to, że ktoś czasem aż za bardzo przygotowuje się na moją wizytę. Odwiedzam znajomych po to, żeby spędzić z nimi czas, a nie po to, żeby objadać się przysmakami :) Uroczystości rodzinne to trochę inna bajka, ale nigdy nie zwracam uwagi na to ile jest na stole. Bo nie to jest najważniejsze w tym dniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowe podejście do tematu. Ty nie zwracasz, ja też nie bardzo. Najbardziej lubię to, co sama przygotuję. A są ludzie,którzy już od rana nie jedzą, żeby niczego nie stracić.

      Usuń
  2. Prawdę piszesz ale ostatnimi laty takie suto zastawione stoły już powoli odchodzą do lamusa. Ludzie mają mniej kasy więc i zaopatrzenie nie takie jak kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zależy od tradycji i rodziny. Byłam świadkiem, że Państwo Młodzi brali kredyt na ślub, żeby wszystkich zadowolić.

      Usuń
  3. Dokładnie, mniej kasy- mniej obżarstwa

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, ale też odnoszę takie wrażenie, że niektórzy to przychodzą w gości się tylko najeść w gości do syta, co niestety nie działa w obie strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z tym to się zgodzę w 100% mam w rodzinie taką parę, która u kogoś zjadłaby wszystko co znajdzie się na stole, czasami specjalnie nie jedzą bo gdzieś idą, na święta nic nie szykują do jedzenia tylko jeżdżą od domu do domu a jak się do nich zajdzie to nawet wody czy herbaty nie zaproponują!

      Usuń
    2. No co Ty Ewa. Ja wiedziałam, że takie coś funkcjonuje, ale to już jest szczyt chamstwa, który należy tępić. Najeść to by się każdy chciał. Kiedyś jakiś klasyk napisał w swojej pozycji, że jedni Państwo jeździli od rodziny do rodziny tak długo aż na nich już patrzeć nie mogli. Jak objechali ,,rundkę" to na nowo...

      Usuń
  5. A u mojej mamy zawsze świeta z zastawionym stołem i 20 osób i tylko jeden taki człowiek, który autentycznie nie umie jeść kulturalnie, wali na talerz takie kopy sałaty, że rodzinne obżartuchy przy nim to pestka. A tak poza świetami to ciastko albo placek, herbatka i szczerze mówiąc czego trzeba więcej na zwykłe przyjacielskie spotkanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż strach się bać, jak my się spotkamy co to będzie :D

      Usuń