czwartek, 9 maja 2013

,,Pionowe formy wyciszenia” Krzysztof Bodzoń

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2013
Format : Książka
Ilość stron: 150
Półka: posiadam
Do kupienia: Gandalf, Zaczytani, Merlin
Po tą książkę sięgnęłam z czystej ciekawości. Ciekawy opis na okładce, gatunkowo także mi odpowiadało – dramatów nigdy dosyć.  Z twórczością Krzysztofa Bodzonia spotkałam się po raz pierwszy i chyba nie ostatni. ,,Pionowe formy wyciszenia” to książka wyróżniona w konkursie na Literacki Debiut Roku 2011. Czy rzeczywiście było w niej coś takiego, co zasługiwało na tą nagrodę?

Liv Kamark była kustoszem, miała 39 lat i 3 córki, gdy zaczęła swoją opowieść.  Początkowo spotykała się z Johanem Bertelsenem, z którym doczekała się 2 córek. Niestety, później on znalazł sobie nową wybrankę i wszystko zaczęło się psuć. Na całe szczęście nie mieli zalegalizowanego związku, jednak, czy ,,walka” o dzieci okazała się uczciwa ze strony mężczyzny?

Liv zajmowała się szczególnie Markiem Rothko i jego twórczością. Napisała o nim książkę pod tytułem ,,Pionowe formy wyciszenia”. Jej ulubionym malarzem był El Greco. Po rozstaniu z Johanem zaczęła spotykać się z psychologiem klinicznym, Fredrikiem Axelssonem, który rozstał się także ze swoją żoną Ingrid. Czy ich związek miał szansę się udać?

Muszę przyznać, że coś w tej książce było poruszającego i wciągającego. Przeczytałam ją z przyjemnością, jednak jak przyszło do napisania recenzji to nie bardzo wiem, co mogłabym o niej napisać. Pozornie ciekawa fabuła, miało miejsce dużo zdarzeń, jednak nie zapadły mi one niestety jakoś szczególnie w pamięć…

Jedno jest pewne, ten dramat, jak na debiut Pana Krzysztofa Bodzonia okazał się bardzo udany. Dawno nie miałam styczności z tak przystępnie napisaną pierwszą książką. Za to niewątpliwie duży plus. Na początku każdego rozdziału znajdowały się cytaty z Wikipedii, czy innych źródeł mające przybliżyć czytelnikowi twórczość malarzy, czy kierunków plastycznych.

Pozycja ma ok. 150 stron, więc czyta się ją w miarę szybko. Mogę polecić ją z pewnością miłośnikom sztuki, jednak i nie interesujący się tym zagadnieniem człowiek znajdzie w niej coś dla siebie. Moim zdaniem to książka, która nie wymaga zbyt dużego nakładu energii do zapoznania się z nią, a może przyjemnie umilić nam czas.

Moja ocena : 7/10

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu



Książka przeczytana w ramach wyzwania Trójka E-pik-
książka, która została nagrodzona/której autor został nagrodzony


8 komentarzy:

  1. Pierwszy raz czytam o tej książce. Może, może...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, czy by mi się spodobała:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ja w sumie też nie, dopiero niedawno ją odkryłam ;)

      Usuń
  4. Mi się ona bardzo podobała, autor świetnie przekazał uczucia i refleksje dojrzalej kobiety
    pozdrawiam
    i zapraszam na moja recenzję tej książki
    http://mieedzykartkami.blogspot.com/2013/05/pionowe-ormy-wyciszenia.html

    OdpowiedzUsuń